wtorek, 24 stycznia 2017

#6 No ładnie, wy zboczeńce dwa. Seks w biurze ?


Odcinek dopiero teraz, dopadła mnie choroba i nie pozwoliła napisać odcinka w ciągu jednego dnia. Ale dzisiaj już jest. Chciałabym też dodać, że za kilka godzin pojawi się link z nowym blogiem. Nie wiem co z niego wyjdzie bo wpadłam na pomysł przy wysokiej gorączce. Miłego czytanie ;)


__________________________________________
W Mago-ploteczki , gazecie stworzonej zaraz po wojnie przez Rite Skeeter, od ujawnienie w Proroku związku młodego Malfoya i przyjaciółki Wybrańca, powstała specjalna rubryczka. Codziennie pojawiały się w niej coraz to nowsze informacje. Według głównej redaktorki były 100 procentową prawdą. Zaczęło się od tego jak powstał ich romans, Rita napisała kilka różnych tez jak wszystko się zaczęło. Każdego dnia pojawiały się coraz śmieszniejsze absurdy, nad jednym z nich właśnie siedziała Ginny Weasley. Wycięła dokładnie cały artykuł i przykleiła go do albumu, spojrzała na swojego narzeczonego i napiła się swojej kawy którą zaczynała lubić.
- Przeczytać ci coś Harry ? Żebyś się pośmiał na początek dnia..
- Znowu czytasz to coś co pisze Skeeter ? Chcesz by Hermiona Cię wydziedziczyła ? – powiedział  cicho się śmiejąc i pocałował ją w policzek – ale czytaj , ciekawe co teraz wymyśliła na temat naszych uciekinierów
- Właśnie na temat ich ucieczki napisała – powiedziała i ułożyła album na stole, napiła się kawy  i usiadła wygodnie – Czytam. Słuchaj uważnie. „ Od ujawnienia najbardziej szokującej informacji w świecie magicznym, minął prawie miesiąc. Nikt cały czas nie wierzy w ich związek, większość byłych Ślizgonów wybucha gromkim śmiechem gdy pytam ich czy wiedzą coś . Nikt nie potrafi powiedzieć kiedy to wszystko się zaczęło. Z pewnych źródeł wiemy, że owy romans rozpoczął się na przełomie października – listopada w czasie 6 klasy. Szczegóły nie są nam znane, ale wiemy że panna Granger uratowała byłego Śmierciożerce przed śmiercią, a ten w ramach wdzięczności postanowił poświęcić jej trochę swojego czasu. Każdy chyba wie , że panna Granger nigdy nie była w poważnym związku. Związku z Wiktorem Krumem z tego co wiemy to był tylko przelotny romans. Najlepszy zawodnik Qudditcha uważany za geja chciał tylko zamaskować swoją orientacje, wdając się w przelotny romans z najmądrzejszą dziewczyna w Hogwarcie. Wracając do naszych gołąbeczków, młody dziedzic zakochał się w mugolaczce i tak o to nawiązał się gorący romans. W ostatnim czasie zakochani przestali pokazywać się razem, z tego co się dowiedzieliśmy nawet się przestali widywać. Wszyscy w naszej redakcji podejrzewali, że są bardzo zajęci. Panna Granger to uzdrowicielka, pewnie dużo osób choruje, natomiast pan Malfoy zajęty swoimi księgarniami. Wiemy że w planach ma otworzenie kolejnych. Jednak prawda okazała się zupełnie inna! Dracon Malfoy dopuścił się zdrady i to z z Dafne Greengrass (mamy nawet dla was zdjęcie). Dlatego zakochani przestali utrzymywać kontakt. Z relacji naszego czytelnika wiemy, że doszło do spotkania miedzy zakochanymi gołąbeczkami. Doprowadził do tego Ronald Weasley, były kochanek Miss Doskonałości. Czyżby żyli w trójkącie i pan Weasley nie chce być w skłóconym związku ? Szukamy na to niezbitych dowodów, niedługo wszystko wam opowiemy. Nie wiadomo jak skończyło się spotkanie, ponieważ zakochani zniknęli ! Od trzech dni, nie odpowiadają na listy. Nikt nie widział ich w żadnej z księgarni pana Malfoy’a , a ich przyjaciele nie chcą powiedzieć gdzie się podziali. Czy panna Granger zabiła pana Malfoy’a i postanowiła ukryć jego zwłoki ? A może to pan Malfoy w afekcie zabił swoją ukochaną  ? A może śmierć jednego z nich to zwykły wypadek ? Przeprowadziliśmy ankietę w naszej redakcji  i o to wyniki : 63 % - Dracon Malfoy zabił swoją ukochaną , 27 % - Hermiona Granger pozbyła się niewiernego chłopaka, 9 % - rozstali się i każde chce w spokoju wrócić do normalności , 1 % - wyjechali wspólnie by naprawić swoje relacje.  Gdy tylko uzyskamy jakieś informacje o naszej zaginionej parce od razu was poinformuje. Znając naszą Miss Doskonałości, pewnie wszystko zrobi perfekcyjnie aby ukryć ciało dziedzica. „
- Trójkąt ? Poważnie ? Ta kobieta jest nie poważna i twierdzi że jedno zabiło drugie – powiedział i cicho się zaśmiał stojąc tak za ukochaną, pocałował ją w czubek głowy zabierając jej kawę – A mogę wiedzieć dlaczego tak w ogóle wycinasz te artykuły i wklejasz do albumu ?
- Wpadłam razem z Pansy na  taki pewien pomysł. Uznałyśmy, że oni niedługą się pobiorą i fajnie by było dać im zabawny prezent. Te artykuły Skeeter są śmieszne i postanowiłyśmy wycinać te artykuły. Zrobić z nich album i damy w dniu ślubu. Wiemy, że Hermiona jej nie znosi , ale raz się śmiała z tego.
- Oj Ginny, lepiej bądź jeszcze w ciąży, a Pansy niech zajdzie w drugą ciąże bo ona was zabije
- Nie zabije nas Harry, ona nas kocha . I kocha nasze dzieci więc tego nie zrobi. A tak w ogóle to wiesz gdzie oni są ? Do mnie nie napisali ani jednego listu od kąt zniknęli z księgarni. Ron i Blaise też nic nie wiedzą. Przecież to nienormalne by tak znikać. Ja wiem, że chcą jakoś to sobie odbić, ale powinni powiedzieć gdzie jadą. Oddaj moją kawę – mruknęła naburmuszona i zabrała mu kubek.
- No już kochanie, nie dąsaj się. Może chcą pobyć sami. Tyle czasu się nie widzieli, a jak wrócili do siebie to zaraz się posprzeczali o tą kretynkę i zdjęcia. Na pewno się odezwa zobaczysz słońce. A jak ty się czujesz i maleństwo ?
- Dobrze się czuje. Maleństwo też i nie widać jeszcze nic Harry – mruknęła uprzedzając jego pytanie – Hermiona powiedziała, że dopiero w 3 zacznie cos widać . Zrób śniadanie, mam dzisiaj na późniejszą godzinę,  Blaise ma być teraz w księgarni.
Czarnowłosy uśmiechnął się i pocałował ukochaną w czubek głowy. Wyjął  z lodówki kilka rzeczy i zaczął robić ulubione omlety Ginny. Też się martwił gdzie Hermiona zniknęła. Z dnia na dzień spakowali swoje rzeczy i zniknęli razem. Nie zostawili żadnego listu, małej karteczki z informacja kiedy dokładnie wrócą, albo czy będą się odzywać. Nawet Ron nie wiedział gdzie są. Blaise natomiast był śmiertelnie obrażony na Malfoya, co go nie dziwiło. Jego najlepszy kumpel wysyła mu sowę z informacją, że wyjeżdża i żeby pomógł Ginny przy prowadzeniu księgarń. Malfoy wielokrotnie tak robił, gdy trafiał na ślad Hermiony. Pisał i wyjeżdżał, nikt wtedy się nie dziwił temu. Szalał bo nie wiedział co się z nią dzieje. Przez pierwsze pół roku obsesyjnie jej poszukiwał , a następne pół roku odliczał dni aż będzie mógł ją znowu zobaczyć. Nie znosił Malfoya i nie mógł się z tym pogodzić na początku , że Hermiona zaczęła się z nim spotykać. Dla wszystkich to był szok gdy przyszli na jego urodziny razem. Pijany Ron nawet urządził awanturę i chciał bić blondyna . Obwiniali go za zniknięcie Hermiony, ale okazało się że i on nie wiedział gdzie ona się podziała. To Ginny pierwsza wyciągnęła do niego rękę i  pomagała mu w poszukiwaniach. Potem przyjęła posadę menedżerki.  Harry nie był z tego zadowolony, jego były wróg nie dosyć że był w związku z jego przyjaciółką to jeszcze połowę dnia ma spędzać z Ginny , jego dziewczyną. Przez 3 miesiące przychodził tam codziennie, albo obserwował z daleka. Potem jakoś poszło, sam się z nim zaprzyjaźnił i młody dziedzic był częstym gościem w ich londyńskim domu. Przez jakiś czas nawet tam mieszkał.
- Harry – głos rudowłosej obudził go z zamyślenia i uśmiechnął się do niego stawiając dwa talerze na stole – o czym znowu myślałeś ? – zapytała przysuwając sobie talerz i zaczęła jeść.
- O tym jak codziennie przez 3 miesiące śledziłem Malfoya i zastanawiałem się czy nie zabił cię na zapleczu.. A i o tym jak mieszkał tutaj
- Trochę nawet za tym tęsknię, lubiłam patrzeć na was jak kłócicie się o łazienkę mimo tego że  w tym domu jest ich aż 6, a wy obaj wybraliście sobie ta jedną
- Bo ona była najbliżej
- Czasami miałam ochotę oddać was do przedszkola – uśmiechnęła się i napiła się kawy patrząc na swojego narzeczonego
- Codziennie to mówiłaś, ja miałem trochę więcej szczęście. Wy pracowaliście razem więc on musiał słuchać twoich gróźb na co dzień – jęknął gdy kopnęła go w kostkę i spojrzał na nią przesiadając się najdalej od niej pokazując jej język.

Zabini od rana chodził zagubiony , to był jego pierwszy dzień kiedy miał sam otwierać biznes znienawidzonego obecnie kolegi. Przeniósł wszystkie pudła do jego biura i ułożył je na biurku. Zmrużył oczy widząc czarny fragment tkaniny , sięgnął po ołówek i podniósł go powoli.
- No ładnie, wy zboczeńce dwa. Seks w biurze ?
- Taa, w końcu jakoś musieli się pogodzić – mruknął Ron stojąc w drzwiach biura i cicho się zaśmiał gdy mężczyzna podskoczył – Strachliwy jesteś
- Byłem pewien że jestem tutaj sam
- Bo byłeś człowieku, ale nie zamknąłeś drzwi to zajrzałem. Miałem nadzieje spotkać Ginny
- Ona przychodzi później, musi odpoczywać. Przed chwilą przeziębiona jeszcze była, a to w jej stanie nie jest dopuszczalne.   
- Tak wiem, Hermiona też to mówiła. Wiesz coś może ? Napisali do ciebie ? Harry mówił, że stracił już dwa wazony bo Ginny jest zła że się nie odezwali
- To nie jest już mój kolega. Nie lubię go dopóki nie obije mu mordy za tą ucieczkę. I nie pisali do mnie gdzie są. Nie możesz pójść do Katie Bell ? Przecież ona pracuje w Departamencie Transportu Magicznego. Kup jej jakieś kwiaty, zaproponuj kolacje, uwiedź ją. Niech ci powie, gdzie się ostatnio teleportowali. 
- To jednak prawda, że czasami masz przebłyski inteligencji. Dobra do idę, ale nikomu nic nie mów. Lepiej żeby Ginny się nie dowiedziała bo zaraz teleportuje się do nich i wątpię byśmy zobaczyli ich w całości
Czarnoskóry mężczyzna patrzył na drzwi i wyrzucił bieliznę przyjaciółki i zaczął otwierać kartony z książkami. Układał książki tak jak nauczyła go rudowłosa i włączył radio które stało. Kiwał delikatnie głową i nasłuchiwał czy ktoś wchodzi do sklepu czy nie. Uśmiechnął się pod nosem słyszać trzask za sobą i odwrócił się
- No cześć ślicznotko moja , już myślałem że nie przyjdziesz – mruknął cicho i obejmował w talii swoją dziewczynę i zakręcił się z nią lekko
- Przestań ! – śmiała się i objęła go mocno nogami i cmoknęła go szybko – Postaw mnie Blaise, no już. Kocham cię, ale postaw mnie. Mamy zająć się pracą a nie wygłupami
- Wygłupami to się zajmuje Malfoy z Granger. Wiesz, co znalazłem tutaj jak przyszedłem? – zaśmiał się i podszedł z nią do kosza na śmieci i pokazał jej na bieliznę brunetki .
- Uuuu ale się zabawiali. Ciekawe czy jego gacie też tu są.. AŁA ZABINI ! Za co to ?
- Chcesz jego gacie oglądać ? Moje ci już nie wystarczają ? A ty nie dobra – powiedział śmiejąc się i klepnął ją kilka razy w tyłek – Dobra poukładaj książki według tej listy a ja zajmę się papierkami . Ginny ma przyjść za 3 godziny i nas skontroluje
- A co do Ginny to razem z nią po pracy idziemy do Pansy i dziewczynek. I będzie z nami Luna. Robimy sobie babski wieczór, wino i soczek. Dasz sobie radę sam ? Spotkaj się z Ronem, Harrym i Georgem dobrze ? Może i Neville wyrwie się ze szkoły
- Poważnie ? Mam spędzić wieczór z Gryfonami ? Do czego to doszło ? Ja Ślizgon z krwi i kości ma spędzać wieczór z Gryfonami ? Za co kochanie ?
- Blaise zachowuj się jak dorosły – zaśmiała się wesoło i związała włosy w luźnego koka na czubku głowy i kręcąc biodrami układała książki.
Nawet nie zauważyli kiedy, a trzy godziny minęły jak z bicza strzelił. Nie wiedzieli kiedy pojawiła się Ginny i wspólnie zajęli się układaniem książek. Mieli dużo klientów, w końcu zaczął się sezon przedświąteczny. Zostawiły go w najgorszym momencie, gdy do księgarni wpadło stado potworów. Tak nazwał 15-osobową grupę dzieci z magicznego przedszkola. Po tym jak wróciły zamknął się w gabinecie i poszedł spać. Dziewczyny po zamknięciu księgarni poszły po zakupy, kupiły soki , wino i jakieś rzeczy na przekąski. Cały czas śmiały się i rozmawiały, ich śmiech ucichł gdy skręciły w uliczkę i teleportowały się. Zapukały do domu przyjaciółki, a po chwili weszły nie czekając na zaproszenie.
- Paaansy my już jesteśmy – zawołała blondynka rozbierając się z płaszcza i zabierając cięższe zakupy ruszyła do kuchni – Mmm ale pachnie – uśmiechnęła się zaciągając się zapachem szarlotki. Odłożyła zakupy i sięgnęła po nóż by ukroić sobie kawałek – Ała  ! to bolało Pansy – mruknęła niezadowolona gdy dostała po rękach od przyjaciółki
- Jest jeszcze gorąca człowieczku, poparzysz sobie język i będzie się bolał brzuch.
- Pansy ma racje Astoria, potem będziesz płakać i Blaise będzie musiał cie ratować – powiedziała Ginny cicho się śmiejąc
- Aaa czyli ty specjalnie chcesz się pochorować, aby cię Zabini ratował. Nie ma co, ale jest sprytna. Która by nie chciała by ją Blaise ratował ..
- Pansy z tego co wiem to jesteś żoną mojego brata
- Tak wiem, ale czasami można pofantazjować. Powiedz mi o kim ty fantazjowałaś
- Ja wiem o kim Ginny fantazjowała, ja wiem ! – zawołała Luna wkraczając do kuchni z dwoma butelkami wina i cicho się śmiała – Fanfary poproszę ..  O Deanie Thomasie. Żartuje, tak poważnie to Cedric Diggory
- Luna cicho siedź – mruknęła rudowłosa rzucając w przyjaciółkę ściereczkę  - A ty przyznaj się o kim fantazjowałaś
- Ja ? Ja o Teodorze i Nevillu .
- No to ciekawe, Luna o Teordorze i Nevillu, Ginny o Cedricu, ja o Blaisie, a ty Astorio ? O kim marzyłaś ?
- Ja ? Głupio się przyznać ale ja często marzyłam o Harrym – cicho się zaśmiała rumieniąc się mocno.
Dziewczyny cały wieczór śmiały się, opowiadały sobie różne historię ze szkoły. Zadawały sobie pytania które od dawna chciały zadać. Luna dowiedziała się kto kradł jej ubrania, Ginny dowiedziała się co o niej mówili w Slytherinie, Astoria natomiast poznała prawdę na temat tego kto wysyłał jej bombonierki z cukierkami. Pansy prawie się udusiła gdy dowiedziała się, który z Gryfonów korespondował z nią jako jej tajemniczy wielbiciel. Przyjaźń która była między nimi zaczęła się zacieśniać. Tworzyła się między nimi niewidzialna nić której nie byłby w stanie nikt przeciąć.
Zbliżała się 2 w nocy, dwie butelki wina już były opróżnione. Luna i Astoria udawały George i Percy’ego których widziały jakiś czas temu w Ministerstwie. Ginny i Pansy turlały się po podłodze ze śmiechu, całą zabawę przerwało stukanie w szybę. Pansy szybko podniosła się i podeszła do okna otwierając je. Odebrała list od sowy i rozerwała kopertę siadając na fotelu.
- Napisał do mnie Komisarz Mcgregor z Londyńskiej policji … Godzinę temu, jeden z jego podwładnych aresztował Harry’ego , Rona, Blaise, Georga  i Nevilla . Prosi aby ktoś się zgłosił.
- Co ? No ty chyba żartujesz ? W co oni się wpakowali ? – powiedziała zdenerwowana Ginny i podniosła się z podłogi
- Dobra dziewczyny zbieramy się, idziemy po tych imbecyli – zarządziła Luna która przywołała  wszystkim ubrania , a po chwili salon był pusty. Blondynka wychyliła się zza zaułka by sprawdzić czy kogoś nie ma, pomachała do dziewczyn i wszystkie wyszły kierując się na komisariat.
- A ktoś w ogóle wie co mamy zrobić ? ja nigdy nie byłam TUTAJ – mruknęła Ginny rozglądając się po obskurnym komisariacie. Brudne ściany, rozwalające się krzesła przyprawiały ją o mdłości.
- Macie szczeście, ja byłam tutaj wielokrotnie – mruknęła młodsza panna Greengrass i skierowała się w stronę młodego policjanca – Em .. Dobry wieczór, razem z przyjaciółkami dostałyśmy telefon, że nasi partnerzy i tak dalej zostali zatrzymali…
- Ach mówi pani o 5 panach którzy twierdzą, że są czarodziejami ? Taa to ja ich złapałem, wdali się w bójkę w takim jednym pubie. Zgłosiłem już komisarzowi, że powinni wylądować w szpitalu na obserwacji. To nienormalne by dorośli mężczyźni twierdzili, że są czarodziejami. Grozili mi, że zmienią mnie w żabe, kota, psa albo tak jak jakaś Hermionia w kanarka mnie zmienią  - mruknął cicho i wstał z krzesła prowadząc całą 4 do gabinetu komisarza – Komisarzu McGregor, przyszły panie w sprawie tych czubków ..
- Witam panie witam. Dziękuje David. Możesz wracać do swoich zajęć  - mruknął wysoki, wysportowany mężczyzna. Całej czwórce zabrakło tchu na jego widok. Był cholernie przystojny, dłuższe czarne włosy tworzyły uroczy bałagan na głowie. Czarne oczy hipnotyzowały i przyciągały. Koszula opinała jego mięśnie. Rysy twarzy były ostre. – Proszę siadać, może panie się napiją czegoś ? Herbaty ?
- Z chęcią się napijemy – odpowiedziała po dłuższej ciszy Pansy i jako pierwsza usiadła na jednym z wolnych krzeseł – Czy możemy wiedzieć co się wydarzyło ? Gdzie jest mój mąż i pozostali ?
- Już odpowiadam na wszystkie pytania –  komisarz podał każdej z nich kubek z herbatą i zajął swoje miejsce za biurkiem wyjmując teczkę z aktami
- Dobra, ale może najpierw powie nam Pan czemu dostałyśmy sowę – mruknęła cicho Astoria obserwując mężczyznę podejrzanie
- Zastanawiałem się kiedy się panie zapytają o to. Zacznę od tego, że mugolski rząd współpracuje z czarodziejskim Ministerstwem. Niektórzy czarodzieje są oddelegowani do mugolskich zajęć. Wielu czarodziei znika i ukrywają się w mugolskim świecie, niektórzy poprzez wypadek tracą pamięć. I wtedy my wkraczamy. Obserwujemy i kontrolujemy, takie przypadki jak ten dzisiejszy. Panowie zostali zatrzymani w centrum Londynu. Wdali się w bójkę z mugolami. Każdy bez wyjątku jest pijany i nie wiem czy ich poznacie. Są trochę poobijani. Na ich szczęście są pijani i nikt im nie uwierzył że są czarodziejami. Tutaj są ich różdżki. Zabrałem im je zaraz po tym jak zostało przywiezieni.
- A nie mogą tutaj zostać? Taka kara dla nich - zapytała z nadzieją Pansy i patrzyła na policjanta pijąc herbatę
- Mogliby ale wolę by panie ich zabrały , niestety ale nie stać nas na nowe cele. Są dosyć nieznośni. Skarża się na nich pozostali więźniowie 
- No dobrze , zabierzemy ich. A możemy różdżki tych debili ? - zapytała Ginny odstawiając kubek 
Mężczyzna znielubiony przez całą czwórkę, chociaż dalej uważany za ogromne ciacho , oddał różdżki zatrzymanych po czym zaprowadził je do celi. Ginny od razu zawróciła i wybiegła na zewnątrz. Smród który panował w celach był nie do zniesienia. Pansy po chwili dołączyła do Ginny. Blondynki spojrzały po sobie i szły dzielnie do celi. To co tam zobaczyły to był największy koszmar. Potter miał podbite oko i koszule w kawałkach, obecnie próbował ją skleić plastrami. Ron miał rozwalona brew i wargę a na sobie miał podarte spodnie i kurtkę. Na brzuchu miał sporo siniaków. Jego biała niegdyś koszula służyła teraz za bandaż dla rozwalone ręki George. Starszy Weasley również miał mnóstwo siniaków, rozwalona wargę i podrapany ramie. Neville miał tylko podbite oko i żadnych więcej obrażeń..Blaise miał rozwalona głowę i od cholery siniaków. A jego kostka była spuchnięta. Dziewczyny wiedziały że powrót do domu będzie trudny z takimi ranami. Luna wyjęła z torebki dwie fiołki i podała jedna przyjaciółce, po minucie obie były trzeźwe i wyprowadzał przez tylne drzwi poszkodowanych do samochodu który miała Astoria w torebce. Jako jedyna ze znajomych miała mugolskie prawo jazdy, korzystała również z magii. Kochała swoje autko i zawsze chciała je mieć przy sobie dlatego zmniejszała je i chowała do swojej torebki. Podjechała przez komisariat i wpuściły Ginny i Pansy. Nie pytając się gdzie jechać ruszyły do domu przeszłych państwa Potter , chociaż teraz nie wiadomo czy do ślubu w ogóle dojdzie. Mina Ginny mówiła jedno, chciała zabić Pottera na milion sposobów 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz