czwartek, 12 stycznia 2017

#4 HERMIONA JEAN GRANGER (25 L.) i DRACO MALFOY (24 L.) ZARĘCZYLI SIĘ !


Lochy, prywatne dormitorium Dracona Malfoya. Nikogo nie zdziwiłby widok dziewczyny w wielkim łożu syna Lucjusza, jednak teraz, gdyby ktoś tylko mógł zajrzeć do jego sypialni dostałby zawału, jego serce zatrzymałoby się. Na środku łóżka leżała , kiedyś znienawidzona przez blondyna dziewczyna. Hermiona Granger, gryfonka, przyjaciółka Pottera, jak gdyby nic leżała na brzuchu i wpatrywała się w młodego Malfoya który udawał, że śpi. Mruknął coś niewyraźnie czując jak coś łaskocze go po szyi. Szybko podniósł rękę i wyrwał brunetce pióro , jeszcze szybciej znalazł się na niej przy okazji przekręcając ją na plecy
- Granger Granger Granger … taka grzeczna, taka ułożona, taka inteligentna . A tu proszę, sama wchodzi do jaskini smoka i jeszcze go drażni.. Jak się tu dostałaś ?
- Ślizgoni nie są aż tacy mądrzy , wystarczyło poczekać aż któryś będzie wchodził do Pokoju wspólnego. Weszłam za nim, a gdy nikogo nie było w pobliżu powoli weszłam do twojego dormitorium i tak leże i patrzę na ciebie. Od razu uprzedzam twoje kolejne pytanie, to użyłam zaklęcia Kameleona
- Aż taki przewidywalny jestem Granger ? Ciekawe czy przewidzisz co teraz zrobię
- Teraz będziesz .. mm – cicho zamruczała zaskoczona gdy blondyn dosłownie wpił się w jej usta. Wsunęła palce w jego włosy i zaczęła powoli oddawać pocałunek, nie widziała go tylko 4 dni a już zaczynało jej brakować jego dogryzania i jego bliskości – dobra nie spodziewałam się tego Fretko.
- Nie pozwalaj sobie bo będziesz płakać  - mruknął cicho i złapał ją w talii przekręcając się z nią. Oparł się o wezgłowie sadzając ją na swoje kolana i przesuwał dłońmi po jej udach – Brakowało mi ciebie wiesz ? Te parę dni było bardzo męczące
- Cieszę się, że wróciłeś wcześniej Draco.. Chciałam ci już to dać– wysunęła z kieszeni podłużne czarne pudełeczko i położyła mu na brzuchu – Nie miałam pojęcia co ci kupić, długo o tym myślałam i w końcu zdecydowałam się na to -blondyn powoli podniósł pudełeczko i otworzył je, na aksamitnej poduszce leżała bransoleta, dokładnie to czarny gruby rzemyk połączony znakiem nieskończoności przeplatanym z sercem. Podał go brunetce podwijając rękaw koszuli, uśmiechnął się gdy zapięła mu ją – Serce znika gdy w pomieszczeniu będzie ktoś obcy, ktoś kto nie wie o nas.
- To najlepszy prezent jaki otrzymałem, dziękuję – uśmiechnął się zadowolony i pocałował ją delikatnie. Ten rzemyk znaczył dla niego dużo, było to świadectwo tego co ich łączyło. Miłość która pokona wszystko. Przyglądał się zadowolony sercu i zmrużył oczy widząc jak serce mryga. Podniósł wzrok i spojrzał na swojego przyjaciela który stał w drzwiach i patrzył na nich. – Blaise zamknij drzwi – warknął zdenerwowany, że dał się przyłapać. Nikt miał nie wiedzieć, nikt nie mógł wiedzieć, że oni są razem. To mogłoby zniszczyć wszystko. Zsunął Hermionę ze swoich nóg, która była blada jak karta papieru i podszedł do niego zaciskając dłonie w pięści – Zapomnij o tym co tu widziałeś, nikt nie może o tym wiedzieć Blaise.
- Ale wy jesteście zabawni, Granger blada ty wściekły. Niby najmądrzejsi w całej szkole, najlepsze wyniki z SUM-ów, a nawet nie zauważyliście jak chodziłem za wami ostatnie tygodnie.  Nie wydam was, ale wiecie że to nie przetrwa ? Draco twoi rodzice nie wydadzą na to zgody. Nie planujcie wspólnej przyszłości. To nie wypali. – chłopak wstał i spojrzał na nich ze współczuciem i wyszedł z pokoju. Chciał by byli szczęśliwi, ale doskonale zdawał sobie z tego sprawę, że oni nie będą razem. Nawet jak Voldemort zginie to rodzice Malfoy’a zostaną i nie wyrażą zgody aby ich jedyny syn związał się z szlamą.
- Draco .. on ma racje, my nigdy nie będziemy mogli być razem. Twoi rodzice na to nie pozwolą. Nasze plany nie wypalą. Nie będziemy mieć sieci księgarni i sklepów z eliksirami .. To tylko marzenia. Dobrze wiemy jak będzie, czy ON wygra czy nie to i tak nie będziemy razem ..
- Będziemy Hermiono, będziemy razem. Moi rodzice nie będą decydować za mnie, mogą się mnie wyrzec, odebrać pieniądze. Mam to wszystko gdzieś, tylko ty się dla mnie liczysz . Nie ważne, co się wydarzy, ile będziemy musieli przejść by być razem, ale będziemy. Po wojnie która wygramy, gdy Potter GO zabije , skończymy szkołę, pobierzemy się i będziemy mieć sieć księgarni. Obiecuje

Draco leżał na kanapie i uśmiechał się sam do siebie, jego uśmiech był bardzo szeroki. Wyglądał jak szaleniec. Hermiona wyjrzała z kuchni i zmrużyła delikatnie brwi widząc jak Draco uśmiecha się. Wyglądał podejrzanie, zawsze uśmiechał się tak gdy był z czegoś zadowolony albo jak wpadł mu do głowy szalony pomysł. Delikatnie kopnęła go i cicho się zaśmiała gdy podniósł się szybko.
- Chodź Draco, obiado-kolacja gotowa. Potem pójdę do Ginny, pilnie chce się spotkać. Mam dziwne uczucie, że coś się wydarzyło
- No dobrze, ja w tym czasie złożę wizytę mojej matce. Muszę z nią porozmawiać o tym co zrobiła.
- Ale Draco nie kłóć się z nią, ona tylko przejęła role twojego ojca. Po tym jak zniknął, by uniknąć Azkabanu, ona została głową rodziny.
- Tak wiem, postaram się być spokojny, ale niczego nie obiecuję . A teraz smacznego, bo jeszcze chwila i umrę z głodu . Będziesz miała mnie na sumieniu
Posiłek minął im na rozmowach, Draco opowiadał jej jak otworzył pierwszą księgarnie a potem jeszcze 5 tylko po to by spotkać ją, miał nadzieję, że w pewnym momencie pojawi się w którejś z nich. Opowiadał jak zatrudnił Ginny by pomagała mu wszystko ogarnąć, jak doprowadzał ją do szału gdy zbijał kubki. Wspomniał również o tym jak denerwował Pottera, uwodząc dla żartów rudowłosą. Śmiali się i rozmawiali, jakby nigdy nie rozstawali się. Po posiłku dziewczyna przebrała się w jasne jeansy i niebieski sweter, pożegnała się z blondynem i zniknęła do domu przyjaciół. Zdjęła kurtkę i szła w stronę kuchni.
- Ginny ? Ginny gdzie jesteś ? Nie będziemy bawić się w chowanego – powiedziała i wspinała się po schodach do sypialni przyjaciół. Zaglądała do każdego pokoju, weszła do jednego z nich i spojrzała na ścianę na której był gobelin. Przyglądała się drzewu genealogicznego rodu Blacków, prawie nikt już nie żył. Kilka twarzy było wypalonych, przesunęła dłonią po imieniu Syriusza, wszyscy cierpieli z powodu jego śmierci. Powoli kucnęła przy zdjęciu Dracona i delikatnie mrużąc oczy spojrzała na swoje zdjęcie tuż przy  jego. Nie byli małżeństwem, to było nie możliwe. Szybko podniosła się i ruszyła by poszukać przyjaciółki. Weszła do wspólnej sypialni Ginny i Harryego, to co się tam działo było nie do opisania. Na komodzie leżał stos mugolskich testów ciążowych, wszystkie pokazywały to samo. Wynik był pozytywny – Ginny wyjdź z łazienki , porozmawiajmy – brunetka podniosła kosz i wyrzuciła wszystkie testy i pudełka i czekała na rudą. Cicho westchnęła widząc jak przyjaciółka trzyma kolejne testy.
- Ja nie mogę być w ciąży Hermiono.  My mamy wszystko zaplanowane, to nie tak miało być. Mieliśmy mieć dzieci za jakieś 3 lata .. Hermiono ja nie mogę być w ciąży. Po prostu nie mogę – usiadła na łóżku i wybuchnęła głośnym płaczem. Opadła na poduszkę i ukryła w niej twarz chcąc zagłuszyć płacz. Rudowłosa była w rozsypce, bała się przyszłości i tego jak dziecko zmieni całe jej życie. Jej i Harry’ego. Hermiona wyjęła ze swojej torebki eliksir Słodkiego Snu, pomogła wstać przyjaciółce i podała jej fiolkę. Po tym jak dziewczyna zasnęła, magomedyczka powoli wykonała wszystkie badania po czym udała się na dół aby poczekać na przyszłego ojca. Spodziewała się po nim wszystkiego, ale nie tego, że zemdleje. Wybraniec, czarodziej który dwa razy pokonał Voldemorta, kilka razy stanął oko w oko ze śmiercią, zemdlał na wieść o tym, że zostanie ojcem. Hermiona była zawiedziona tym i nie omieszkała mu tego wypomnieć gdy w końcu go ocuciła
- Harry, naprawdę jest mi wstyd za ciebie. Zemdlałeś jak baba – mruknęła brunetka przykładając mu lód do głowy – Nie powiem o tym Ginny, musisz być dla niej podporą. Ona się boi, bardzo się boi że będziesz zły bo mieliście inne plany. Mogę z tobą zostać i poczekać, aż się obudzi.
- Nie Hermiono, nie musisz czekać. Dam sobie rade z Ginny, zaopiekuję się nią . I nie mów tego NIKOMU, nawet Malfoyowi bo będzie się ze mnie nabijać. A tak naprawdę to dla mnie te plany są mało ważne. Powiedziałem tak , bo myślałem że Ginny tak właśnie chce. Powiem jej to                 , powiem że bardzo się cieszę. I na razie nikomu nie mów. Ogłosimy to razem na obiedzie dobrze ?
- Dobrze Harry, nikomu nic nie powiem. Trzymajcie się, a ja będę uciekać. Jakby coś się działo to pisz, będę jak najszybciej się da obiecuje.
Kobieta pożegnała się z przyjacielem i zniknęła z kuchni, pojawiła się w uliczce między dwoma kamienica, wyszła powoli i rozejrzała się z lekkim uśmiechem. Weszła do Dziurawego Kotła i witając się z niektórymi osobami poszła do przejścia. Wyszła na Pokątną i uśmiechała się do siebie, tęskniła za tą atmosferą która tutaj panowała. Powoli wmieszała się w tłum i szła w stronę kawiarni w której umówiła się z Ron’em.

Draco stał przed swoim domem i analizował to co ma zamiar powiedzieć swojej matce. Zawiódł się na niej, był pewien że będzie zadowolona z jego wyboru. Jak widać mylił się, chciała zniszczyć mu życie. Wszedł powoli po domu , a swoje kroki skierował do salonu. O tej godzinie matka zawsze piła herbatę w salonie przy kominku czytając jedną z ulubionych powieści. Stanął w drzwiach i obserwował ją jak podnosi się z granatowego fotela.
- Witaj matko – mruknął i zdjął kurtkę po czym niedbale rzucił ją na drugi fotel i stał tak wsuwając dłonie w kieszenie spodni – Od kilku godzin myślę co ci powiedzieć, nawet kilka razy przeszło mi przez myśl czy nie napisać do ciebie listu. Ale to nie byłoby to samo, bo nie dostałbym odpowiedzi na pytania które chodzą mi po głowie. Wytłumacz mi dlaczego ? Dlaczego to zrobiłaś ? Czemu skrzywdziłaś mnie ? Wiesz jak cierpiałem po tym jak odeszła, szukałem jej cały czas . A ty spokojnie na to patrzyłaś, patrzyłaś jak szalałem.
- Synu … Ucisz się to ci odpowiem na wszystko – powiedziała obserwując syna w spokoju. Wiedziała , że był bliski wybuchowi. Nigdy nie był opanowany jak Lucjusz, zawsze musiał się hamować. Gdy usiadł na fotelu i wbił w nią szare oczy wzięła głęboki wdech i wydech – Zacznę od początku. Po tym jak twór ojciec zniknął, wszyscy zaczęli podejrzewać że zginął. Ja musiałam przejąć jego miejsce. Zadbać o przyszłość rodziny, o to by nasz ród przetrwał w odpowiedni  sposób. Nie mogłam pozwolić by ona to zniszczyła. Wiedziałam, że jesteś z nią. W czasie świąt w 6 klasie, jak przyjechałeś do domu. Byłeś inny niż zawsze, chciałeś wrócić tam jak najszybciej. To było dziwne, twój ojciec  twierdził że chcesz popracować nad przejściem. Ja czułam, że coś innego za tym stoi. Tak mówiło serce matki. I wyszło na jaw, w Hogsmeade spotkałam się z Blaisem. Zmusiłam go by mi powiedział prawdę, dałam mu Veritaserum. Nie chciał mi powiedzieć, długo ze sobą walczyć. Niestety przegrał walkę sam ze sobą i powiedział wszystko. Myślałam, że to tylko takie chwilowe zauroczenie, aż do momentu jak po wojnie pokłóciłeś się z ojcem. On dwa dni później zniknął zostawiając mi kartkę. Pozbądź się szlamy i zrób coś by nasz syn związał się z Dafne. Chciałam od razu zacząć działać, ale ty zniknąłeś razem z nią. Szukałam was i znalazłam na urodzinach Pottera. Granger to naprawdę wytrwała zawodniczka. Wiesz co jej obiecywałam ? Dawałam jej takie sumy za które mogłaby spokojnie żyć do końca życia. A ona nie. Byłam gotowa oddać jej wszystko, dom , pieniądze. Nie chciała nic. To zaproponowałam układ. Wiesz dokładnie o co w tym chodziło. Nie chciałam byś cierpiał, wypełniałam tylko rozkaz twojego ojca Draconie, a z drugiej strony nie bardzo mi ona odpowiada. Pewnie byś zapomniał o niej, liczyłam na to bo zostały niecałe dwa lata. Miałam nadzieję, że w końcu odpuścisz. Na moje nieszczęście Blaise to bałaganiarz i zostawił list i znalazłeś ją – mruknęła niezadowolona i napiła się chłodnej już herbaty – Powinieneś poznać w tym momencie pewną historię rodziny Malfoyów. Kilka pokoleń wstecz , jeden z twoich przodków bardzo lubił bawić się. Miał dużo kobiet, uwielbiał ich towarzystwo, jak każdy Malfoy i ślizgon. Jednak on nie przestrzegał reguł. Sypiał z tymi kobietami, mugolkami , półkrwi. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to że kilka jego kobiet, pochodzenia mugolskiego, zaszły z nim  w ciąże. Został wydziedziczony, a te kobiety .. zniknęły raz na zawsze. Na każdego następnego członka rodziny została rzucona tak jakby klątwa. Był bezpłodny do czasu ślubu, albo uzyskania 26 lat. To miało uchronić ród od niechcianych ciąż i pozwalał wyszumieć się młodemu dziedzicowi. Z tobą też tak jest ..  Draco proszę, zrezygnuj z tej chorej miłości. Ożeń się z Dafne i spłodź dzieci które będą miały czystą krew.
- DOSYĆ MATKO ! Dosyć ! Nigdy tego nie zrobię, zrozum to. Granger znaczy dla mnie wiele. To dzięki niej nie odebrałem sobie życia w 6 klasie. To ona mnie wtedy uratowała. Powinnaś być jej wdzięczna, bo uratowała ci syna. Powiem Hermionie, powiem że dzieci będę mógł mieć za 2 lata. Ale ślub weźmiemy wcześniej. Nie obchodzi mnie nic innego mamo. To jest znak naszej miłości – wskazał na bransoletkę na nadgarstku – To mi dawało siłę by ją odnaleźć . Odpuść już teraz, nie prowadź z nią dalej tej głupiej gry. Nie wygrasz z nami.
Blondyn podniósł się zakładając szybko kurtkę i zniknął, był wściekły. W głowie miał natłok myśli, wszystko mu się mieszało. Słowa matki miał przed oczami, historie którą mu opowiedziała. Widział swojego przodka w towarzystwie kobiet, jego kochanki które zaszły w ciąże. Musiał odreagować , zapragnął upić się. Potrzebował Ognistej Whiskey, i to kilku litrów.

Hermiona była porannym ptaszkiem. Tym razem było inaczej, do domu wróciła w środku noc i mimo tego, że wybiła już 10 ona dalej spała. Obudziła się półgodziny później. Podniosła się powoli i spojrzała na 6 sów pukających do jej okna. Zdziwiona podniosła się z łóżka i otworzyła okno, odebrała wszystkie listy a sowy odleciały. Usiadła na łóżku i przeglądała listy. Jeden od Proroka Codziennego, drugi od Luny, trzeci od Harry’ego i Ginny, czwarty od Blaise , piąty od pani Weasley , a szósty od jej rodziców. Podniosła głowę i spojrzała na sowę która wleciała do pokoju i rzuciła na jej kolana Proroka. Rozwinęła gazetę która zaraz upuściła. Nagłówek był przerażający :

KONIEC ŚWIATA MAGICZNEGO !! HERMIONA JEAN GRANGER (25 L.) i DRACO MALFOY (24 L.) ZARĘCZYLI SIĘ !”
"Wczoraj wieczorem mieliśmy już gotowy numer dzisiejszego Proroka. Tematem na pierwszą stronę miała być inna, również zaskakująca wiadomość. Jeden z naszych reporterów przez przypadek zauważył Ginny Weasley (23 l.) w mugolskiej aptece kupującej testy ciążowe ! Więcej informacji na ten temat na 3 stronie. Wracając do dzisiejszego newsa, późnym wieczorem przyleciała do nas sowa z informacją o młodym Malfoy’u. Osoba z jego środowiska wysłała nam informacje, że trwający od 6 klasy związek przeszedł w kolejną fazę. Draco Malfoy, syn Lucjusza i Narcyzy Malfoy’ów postanowił zerwać z tradycją rodzinną i poślubić czarownicę mugolskiego pochodzenia. Próbowaliśmy skontaktować się ze stronami, ale żadna nie odpowiadała. Panna Granger była widziana w jednym z klubów razem ze swoim przyjacielem Ronaldem Weasleyem, świadek ich spotkania zdradził że dużo wypili i rozmawiali. Pana Malfoya nikt nie wiedział i nie wiadomo gdzie on jest. Ich wspólni przyjaciele są również zaskoczeni tą nowiną. Czy to są tylko plotki czy może prawda ? W jutrzejszym numerze przedstawimy wam wszystkie fakty które poznamy, będziemy was informować na bieżąco. " 



Bruneta odłożyła gazetę i patrzyła w jeden punkt, zaręczeni ? Przegapiła coś wczoraj ? Spali przez kilka godzin , a potem zjedli  obiad. Nie, nic takiego nie mogło się wydarzyć. Szybko zdjęła koszulkę i założyła bieliznę, rajstopy i granatową sukienkę. Szybko umyła zęby , sięgnęła po płaszcz proroka i zniknęła do domu Blaise.
- Zabini !? – zawołała i zajrzała do kuchni, zasłoniła dlonia oczy i stała tak nie chcąc widzieć tyłka Diabła. – Już ci kiedyś powiedziałam, że kuchnia nie służy do tego Blaise.
- Ale ja nie mogłem się powstrzymać, nie będę wiedzieć Astorii przez tydzień – mruknął niezadowolony i zaczął całować blondynkę – Wyjeżdża i zostawia mnie samego
- Blaise to tylko tydzień, wiesz gdzie będę. Zawsze możesz wpaść – dziewczyna mruknęła w jego usta a po chwili zniknęła, żegnając się wcześniej z brunetką.
- Powiedz mi gdzie mieszka Malfoy
- Powinnaś to wiedzieć, w końcu jesteście jego narzeczoną . Nie powiedzieliście mi nic wczoraj
- Nie jesteśmy zaręczeni Blaise ! Wczoraj pół dnia spaliśmy , zjedliśmy późny obiad i ja poszłam do Ginny a on do matki. Gadaj gdzie on jest , albo wyśle do Proroka zdjęcie twojego tyłka
- Uu jaka groźna, mrrrr kocico już ci mówię – mruknął i podał jej wizytówkę Dracona – To o co chodzi z tą nowiną ? Skąd oni to wiedzą ?
- Nie mam pojęcia Blaise , naprawdę nie wiem kto im to napisał. Nikt nie wiedział , że byliśmy razem. Idę do niego, może to on wysłał im tą sowę na złość matce – brunetka spojrzała na adres i po chwili zniknęła. Rozejrzała się po mieszkaniu i skrzywiła się delikatnie czując smród alkoholu. Weszła do salonu i podniosła jedna z kilku butelek po Ognistej. Machnęła różdżką a butelki zniknęły, poduszki wróciły na miejsce a plamy z podłogi zniknęły. Skierowała się w stronę schodów i otworzyła drzwi, podeszła do wielkiego łóżka i ściągnęła kołdrę z blondyna.
- Malfoy  ! Wstawaj
- Ciiiiii ja śpie mamo
- Mamo ? Mamo ?! Wstawaj i wytłumacz mi co tu się dzieje ! W salonie mnóstwo butelek po Ognistej , ty pijany. To ty wysłałeś sowę do Proroka tak ? – złapała szklankę z wodą i wylała na niego -  Za 5 minut masz być na dole - warknęła zła i zeszła na dół. Oparła dłonie na blacie kuchennym a czoło o górną szafkę. Wstawiła wodę na kawę i cicho westchnęła. Była zdenerwowana, nigdy nie znosiła tego, że ktoś robił coś bez jej wiedzy. Zawsze chciała wszystko wiedzieć, niewiedza bardzo ją frustrowała. Wyjęła dwa kubki i wsypała do niej kawę, odwróciła się czując dłonie na swoich biodrach.
- Nie bij – mruknął cicho i patrzył na nią delikatnie przesuwając dłońmi po jej biodrach – Powiedz mi o jaką sowę ci chodzi ? Wróciłem do domu i wypiłem kilka butelek whiskey. Musiałem ochłonąć po spotkaniu z matką. Zasnąłem na kanapie, a po 3 poszedłem do sypialni
- Do Proroka Draco, ktoś wysłał sowę do gazety z informacją o naszych zaręczynach – powiedziała cicho opierając czoło o jego ramie – Dostałam już 5 sów .. Blaise, Harry i Ginny, pani Weasley, Luna , rodzice. Domyślam się w jakiej sprawie piszą. Na pewno chodzi im o tego newsa..  Kto to mógł zrobić Draco  ? Masz jakieś typy ?
- Moja matka, jestem tego pewien. Tylko pytanie po co ? Albo chciała pokazać co będzie jak to się wyda, albo zdecydowała odpuścić .. Napiszę do niej i zażądam wyjaśnień. No już kochanie , nie denerwuj się. Wszystko wróci do normy, obiecuje – szepnął obejmując brunetkę bardziej. Przesunął dłonią po jej plecach i uśmiechnął się pod nosem czując  odsłonięte plecy dziewczyny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz