środa, 18 stycznia 2017

#5 Okrutna ja dopiero mogę zacząć być Malfoy

Od ukazania się artykułu w Proroku Codziennym oboje byli napastowani przez reporterów każdej gazety, mimo tego, ze wydali już oświadczenie. Zaprzeczyli informacji o zaręczynach, ale potwierdzili informacje o swoim związku. Każdy chciał znać szczegóły , jak wszystko się rozpoczęło, kiedy się w sobie zakochali, jak przetrwali wojnę, czy widywali się kiedy Voldemort panował. Zaczęli unikać wszystkich kawiarni, pubów , restauracji, po tym jak Harry’emu została podana kawa z Veritaserum. Potwierdziły się również podejrzenia Dracona, to jego matka wysłała sowę do Proroka z informacją o zaręczynach. Jak tłumaczyła, chciała pokazać im w ten sposób, że się poddaje i wyraża zgodę na ich związek. Chcieli nacieszyć się sobą, dziewczyna część rzeczy przeniosła do apartamentu Dracona, a on do jej domu. Żyli tak jakby nigdy się nie rozstawali, tylko przeszli na kolejny etap. Było im ze sobą dobrze, razem chodzili do księgarni i wspólnie pracowali. Hermiona przejęła pracę Ginny która przeziębiła się. Codziennie musieli odganiać reporterów sprzed głównej księgarni.
- Ginny naprawdę wykonywała kawał dobrej roboty, nie dziwię się czemu groziła ci odejściem. Tych papierów jest strasznie dużo .
- I jeszcze kawę mi robiła .. Dbała o mnie
- Jak mi powiesz, że dawała ci jeszcze obiad to ja wychodzę
- Niee , no co ty – mruknął cicho patrząc w drugą stronę i układał książki
- Draco ! Poważnie ? Ginny robiła księgowość, kawę i jeszcze obiad ci dawała ? Ja bym już dawno odeszła
- Bo Potworek mnie kocha ! Dlatego tak o mnie dbała, zaprzeczała temu przy Potterze , ale jak byliśmy sami to mówiła, że mnie bardzo kocha. I gdyby nie to że szaleje za tobą to już dawno by się mną zajęła
- Malfoy jeśli nie chcesz zaraz pożegnać się z życiem to zamilknij – mruknęła brunetka kręcąc głową. Dobrze wiedziała, że Ginny karmi Dracona. Sama prosiła ją by miała na niego oko. Schowała papiery do teczek i ułożyła je w szafce. Usiadła na biurku i obserwowała chłopaka zadowolona. – Pamiętasz jak rozmawialiśmy o naszej przyszłości ? Jakie mieliśmy plany ?
- Doskonale to pamiętam, skończymy szkołę i otworzymy księgarnie , a potem jeszcze kilka i weźmiemy ślub. I co ? Mamy to, może trochę inaczej to poszło ale mamy. – podszedł do dziewczyny i stanął między jej nogami  obejmując  ją w talii z uśmiechem. Pocałował ją leniwie drażniąc się z nia, przesunął dłonią po jej udzie i wsunął ją pod sukienkę . Odskoczył od niej szybko słysząc chrząknięcie przy drzwiach – jasna cholera , czego ? – mruknął poirytowany i spojrzał na Pansy i George z wózkiem.
- Ładnie witasz klientów Draco, nie pozwolę ci się opiekować moimi córeczkami . Cześć Hermiono, wychowaj go jakoś ? Jest niekulturalny – uśmiechnęła się Pansy zdejmując kurtkę i odwiesiła ją – Draco zrób dwie kawy, żebym ci wybaczyła i idź z Georgiem na spacer – powiedziała i usiadła na fotelu i rozebrała córeczki. Blondyn zaskoczony jej tonem mruknął coś pod nosem i zrobił dwie herbaty i wyszedł z księgarni z Weasleyem . Od kąt Pansy urodziła dziewczynki zmieniła się. Rozkazywała i nie chciała słyszeć odmowy. Była swoim przeciwieństwem z czasów szkolnych.

Orkney , hrabstwo położone w  Szkocji  w skład którego wchodzą aż 67 wysp, na jednej z nich doszło do nietypowego spotkania. Stara ruina w środku lądu ledwie się trzymała. Mocniejszy podmuch wiatru , a rozpadłaby się jak domek z kart. To właśnie do niej weszła zakapturzona niska postać. Nerwowo się wcześniej rozglądając, bała się i widać to było z błękitnych oczach. Zaróżowione policzki pokazywały, że kobieta już długo była na dworze. Zamknęła powoli  drzwi i zsunęła kaptur z głowy, podeszła do fotela w którym czekał już jej rozmówca
- Jestem – odparła spokojna i spojrzała na mężczyzna podchodząc do kominka by się ogrzać. Wyciągnęła dłonie w stronę ognia i stała tak
- Cieszę się, trochę się spóźniłaś , ale wybaczę. Nie chciałaś by mnie złapali, od tego zależy twoja przyszłość. Co masz dla mnie ? Jakie nowości ?
- Nic się takiego nie działo, aż do października. Dracon znalazł szlamę, dzięki Zabiniemu. Parkinson urodziła dwa rude bachory i jest żoną Weasley’a . Tego bliźniaka co żyje.  Z tego co słyszałam, to spotkali się w Dublinie, idioci bzykali się bez zabezpieczenia. Bachory mają już miesiąc i tydzień ? Coś takiego .. A no i półtora tygodnia temu ktoś zawiadomił Proroka, że Dracon i szlama są zaręczeni , wydali wspólne oświadczenie. Potwierdzili swój związek, ale nie zaręczyny. Stwierdzili że to głupi żart. Codziennie w Proroku i każdym innym szmatławcu pojawiają się informacje na ich temat. W przyszłym tygodniu w  Żonglerze ma się ukazać wywiad i odpowiedzą na wszystkie pytania – dziewczyna prychnęła i usiadła w fotelu – Teraz razem pracują, zajmują się tymi cholernymi księgarniami Dracona. Marnuje swój talent na taki interes . Po za tym, że zachowują się jak zakochane szczeniaki to w dodatku najmłodsza Weasley’ówna też jest w ciąży z Potter’em
- Musimy pozbyć się szlamy, nie mogę pozwolić by zniszczyła mojego syna .. Rozkochała go w sobie by zdobyć majątek.
- Ale jak chcesz się jej pozbyć ? Przecież oni są wszędzie razem, albo ona obroni jego albo on ją. Nie ma jak ich rozdzielić
- Jest kilka sposobów, zaraz ci wszystko opowiem. Zaczniemy od czegoś prostego, ale i bardzo skutecznego kochana. Zapomni o niej i będzie dla niego tylko zwykłą zabawką, będzie nikim dla niego. Mój syn wróci znowu zacznie wierzyć w to co mu wpoiłem

Ten wieczór chcieli spędzić razem, bez żadnych niezapowiedzianych wizyt Harry’ego i Ginny czy Blaise który zawsze robił im na złość i nie miał zamiaru zostawić ich samych. Draco miał do załatwienia jeszcze kilka spraw, Hermiona zrobiła zakupy i poszła do jego mieszkania. Cicho sobie nucąc rozebrała się i skierowała do kuchni, jednak coś przykuło jej uwagę w salonie. Odwróciła się i spojrzała na rozebraną do bardzo skąpej bielizny Dafne Greengrass otulonej grubym futrem, na około kanapy rozstawione były świece, niektóre również lewitowały. Brunetka przeniosła wzrok na stolik, dwa kieliszki i ulubione wino Dracona. Blondynka uśmiechała się wrednie i leżała tak bawiąc się swoimi włosami jedna ręką, drugą natomiast przekładała kwadratowe kartki.
- Co ty tu robisz ? Wynoś się z tą Greengrass
- Kochanie to ty się wynoś, nie mam zamiaru się dzielić Draconem. Już raz to zrobiłam i nie byłam zadowolona z tego. Trójkąty nie są dla mnie … No chyba że z dwoma facetami. Mmm Draco i Blaise, uch. Byłoby gorąco
- Chcesz zabrać swojej siostrze faceta ? Masz nierówno pod sufitem kobieto. Albo wyjdziesz sama albo ci pomogę, wtedy możesz stracić kilka zębów.
- Granger proszę cię, on jest z tobą by zrobić na złość ojcu i matce. Wiesz taki bunt, a tak naprawdę to gdy nie jest z tobą to jest u mnie, w moim łóżku i zadawala mnie kochanie. Jak ja uwielbiam gdy on robi mi dobrze. Pewnie wiesz o czym mówię. Draco to mistrz
- SPIEPRZAJ STĄD ! – brunetka nie wytrzymała i zacisnęła dłoń z wściekłości a kieliszki pękły. Odłamki wbiły się w nagą nogę blondynki raniąc ją
- Suko ! – wrzasnęła kobieta zrywając się z sofy rzucając w kierunku dziewczyny zdjęcia, a po chwili sięgając po futro zniknęła. Wiedziała, że uzyskała to co chciała. Brunetka pozbierała zdjęcia i usiadła na drugiej kanapie. Powoli przeglądała zdjęcia, a jej świat zaczął powoli się walić. Spojrzała na rozbite szkło i naprawiła je ruchem różdżki . Nalała sobie wina i napiła się, wypiła jeden potem drugi .. po piątym przestała liczyć.
Młody Malfoy wszedł do apartamentu i rozejrzał się, czuł że coś jest nie tak. Hermiona obiecała zrobić kolacje, w głowie pojawiła mu się myśl, że może się położyła. Zdjął buty i szybkim krokiem skierował się w stronę schodów, jednak w połowie drogi zatrzymał się i odwrócił w stronę salonu. Spojrzał na kobietę która siedziała z nogą założona na drugiej i kieliszkiem w ręku.
- Pijesz beze mnie ? Nie ładnie kochanie, mogłaś poczekać
- Pije bo mam powód zakłamany frajerze – warknęła i odstawiła z hukiem kieliszek który po raz drugi rozpadł się na kawałki. Wstała i chwiejnym krokiem podeszła do niego uderzając go w twarz , tak jak w 3 klasie – Myślałeś, że się nie dowiem tak ? Że będę pozwalać być mnie zdradzał ? Ty parszywy dupku !
- Granger ! O co ci chodzi – blondyn złapał się za nos z którego zaczęła lecieć krew, odsunął się od niej. Była wściekła, pijana , a z oczu bił ból i rozczarowanie.
- O co? O to dupku
Zebrała zdjęcia ze stoliczku i rzuciła w niego wściekła, a następnie zniknęła. Pojawiła się w domu Blaise i poszła do salonu zapłakana. Mężczyzna od razu podszedł do niej odrzucając papiery i przytulił ją mocno do siebie. Zaprowadził ją do swojej sypialni i położył na łóżku zdejmując z jej nóg buty. Zajął się nią, wysłuchał opowieści a potem ukołysał do snu. W jego głowie pojawiło się milion pytań, położył się obok śpiącej dziewczyny i patrzył w sufit starając się znaleźć na to odpowiedź.
Hermiona zniknęła, a on wpatrywał się w miejsce w którym stała jeszcze przed chwilą. Kucnął powoli i pozbierał zdjęcia rozrzucone po podłodze. Na wszystkich był on i Dafne uprawiający seks. Podszedł do kominka i zatrzymał się. Zastanawiał się czy je spalić, może się do czegoś przydadzą. Odłożył je i sięgnął po Ognistą i napił się. Nie był w stanie na trzeźwo tego przetrawić. Nie rozumiał jakim cudem znalazł się na tych zdjęciach, przecież on spał z nią ostatni raz w piątek klasie i już nigdy tego nie zrobił. Nie miał pojęcia jak powstały te zdjęcia, nie możliwe było to by się z nią niedawno przespał. Cały czas był z Herminą , nie upił się więc się z nią nie przespał. Pił tak jak ona jakiś czas temu, w tym samym miejscu i myślał o tym samym.

Dni mijały , a brunetka unikała go. Nie pojawiała się w swoim domu, unikała Pokątnej. Przesiadywała u Blaise albo Rona, jednak najczęściej była u tego drugiego. U Blaise często był Draco wyżalając się mu. Ron wiele razy chciał mu przywalić, nigdy go nie znosił i teraz było tak samo. Głośno wyrażał swoje zdanie o blondynie. Nie chciał wierzyć w jego zmianę. Był przeciwny ich związkowi, ale powoli przekonywał się, jednak bacznie obserwował Malfoya. Teraz siedział w swojej kuchni i obserwował brunetkę która dłubała w omlecie wyjadając kawałki pomidora.
- Zjedź coś Hermiono, nie możesz żyć powietrzem. Od tygodnia nie zjadłaś całego posiłku tylko jakieś malutkie kawałeczki.
- Odczep się Ron, moje życie uległo zniszczeniu .. Nie mam po co żyć
- Jasna cholera ! – rudzielec podniósł się i spojrzał na nią zdenerwowany – W tej chwili wynocha do łazienki i masz się ogarnąć by wyglądać jak człowiek . A potem masz tu przyjść – warknął zły i popchnął ją do łazienki. Szybko naskrobał kilka słów swoim koślawym pismem i wysłał sowę do siostry, która wróciła do zdrowia i pracy w której codziennie spotykała znienawidzonego przez niego blondyna i zabijała go wzrokiem. Czekał na dziewczynę która po 5 minutach wyszła z łazienki w granatowym dresie i założyła buty Emu i kurtkę . Mrużyła oczy niezadowolony i patrzyła na niego, jednak pozwoliła złapać się za rękę przeklinając go w myślach teleportowała się z nim. Otworzyła oczy gdy pojawili się i chciała zniknąć, ale rudzielec jej nie pozwolił.
- Malfoy – warknął i podszedł do blondyna łapiąc go za brodę, zmusił go do otworzenia ust i wlał mu bezbarwny płyn – Pij i nie próbuj tego wypluwać bo pożałujesz. Blondyn patrzył na niego z ogromnym zdziwieniem, jeszcze z większym na dziewczynę przy drzwiach. Tylko tydzień nie widzieli się, a już zauważył że schudła a jej oczy były pozbawione blasku i iskry życia.
- Przychodzisz do mojego sklepu i napadasz na mnie ? I ty uważasz się za Aurora ? Potter nawet by się do tego nie dopuścił. Złożyłbym na ciebie skargę, ale Granger by mnie zabiła. Potworek poprawił i każdy następny Weasley również.
Rudzielec nie robił sobie nic z jego słów, wzruszył ramionami i złapał za rękę przyjaciółkę. Popchnął ich do gabinetu obok zamykając drzwi zaklęciem
- Malfoy wypił Veritaserum, macie się dogadać. Ginny zrobię nam herbaty – pocałował siostrę w czoło i jak gdyby nic zrobił dwie herbaty i usiadł obok niej i pomagał jej w papierach. Nie znosił Malfoya, ale szczęście hermiony było dla niego ważniejsze i nie chciał by powoli się zabijała. Wiedział, że do tego by doszło.
Brunetka nie zdążyła nawet zareagować a była zamknięta z Malfoyem w jego gabinecie. Nie patrząc nawet na niego podeszła do okna i patrzyła na spacerujących ludzi którzy nie widzieli jej , bo okno było ukryte. Miała nadzieje, że Ron szybko ich wypuści.
- Hermiona … ja spałem z nią tylko w piątek klasie. Nigdy już z nią nie spałem. Nie wiem skąd te zdjęcia, nie wiem jak powstały, ale to nie byłem ja. Cały czas byłem z tobą, przecież wiesz ..
- Draco .. te zdjęcia były okropne. Sam fakt że widziałam na nich twoja twarz ..
- Ale to nie byłem ja, Hermiono spałem z nią tylko raz i powiedziałem ci o tym w szkole. Pamiętasz tą rozmowę prawda ?
- Pamiętam Draco pamiętam – szepnęła cicho i oparła się o biurko pośladkami i pierwszy raz spojrzała na niego – czemu ona była u ciebie w bieliźnie ? skąd wiedziała gdzie mieszkasz ?
- Po tym jak zniknęłaś a ja skończyłem Hogwart kupiłem to mieszkanie i zrobiłem imprezę. Zaprosiłem ich wszystkich , dlatego wiedziała gdzie mieszkam. Ale czemu tutaj była to nie wiem. Nie mam pojęcia. Kochanie ja nigdy bym cię nie zdradził, uwierz mi proszę
- Wierzę ci Draco, przepraszam byłam załamana – powiedziała cicho i wyciągnęła do niego rękę. Podszedł i delikatnie podniósł sadzając na biurku. Przytulił ją do siebie gładząc dłonią jej plecy, wtulił twarz w jej włosy i wciągnął zapach jej włosów. Tęsknił za nią, ten tydzień był dla niego jak miesiąc. Wsunął dłoń między nich i rozpiął jej kurtkę, zsunął ją powoli i odłożył na fotel obok. Tulił ją do siebie i delikatnie głaskał ją po plecach. Uśmiechnął się czując jak jej dłonie powoli go obejmowały. Przysunął się bliżej niej i całował ją w czubek głowy przykują oczy . Brunetka powoli podniosła głowę i pocałowała go delikatnie kilka razy. Odsunęła lekko głowę z uśmiechem i pocałowała go jeszcze raz. Złapała jego wargę zębami i przyciągnęła go bardziej do siebie. Skubała jego wargę patrząc na jego powieki które powoli się podniosły, widziała w nich podniecenia. Uśmiechnęła się zadowolona i przesunęła językiem po jego wardze. Zagryzła wargę gdy złapał ją mocno i położył na biurku zwalając wszystkie rzeczy, nawet nie wiedziała kiedy a znalazł się nad nią
- Granger ja nie wiedziałem że ty jesteś taka …
- Hm jaka jestem co ?
- Okrutna
Wpił się w jej usta rozpinając jej bluzę, przesunął dłonią po nagim brzuchu i zacisnął dłoń na lewej piersi. Nie był delikatny, za bardzo go podnieciła i musiała dostać za to karę. Ugniatał jej pierś przesuwając dłonią po stwardniałej brodawce. Wsunął dłoń pod jej plecy i rozpiął stanik uwalniając jej piersi. Cały czas całował ją, zachłannie wpijając się w jej usta. Pozbył się bluzy, zaraz potem biustonosza. Odsunął się i zdjął z niej z niej spodnie. Patrzył się na jej ciało na biurku i przesunął palcami po jej brzuchu wywołując dreszcze na jej ciele. Hermiona przyciągnęła go ściągając z niego koszulkę i ugryzła go w szyje robiąc po chwili malinkę na jego szyi. Przesunęła dłonie w dół rozpinając  szybko jego spodnie i zsunęła je wraz z bokserkami.
- Okrutna ja dopiero mogę zacząć być Malfoy 
- Tak wiem – mruknął cicho zsuwając się powoli z biurka, przyciągnął ja powoli do siebie i ściągnął z niej czarne koronkowe figi, rzucił je na podłogę gdzie leżała reszta ubrań. Przejechał dłonią po jej udach wywołując jęk z jej ust, gładził opuszkami palców jej wewnętrzną stronę ud a drugą ręką wodził po jej biodrze. Widział w jej oczach błaganie by w końcu w nią wszedł. Pochylił się nad nią i całował ją po brzuchu delikatnie, wsunął w nią jeden palec i poruszał nim powoli. Pojękiwała i błagała by w końcu wszedł w nią. Drażnił się z nią i wsunął drugi palec. Poruszał nim powoli doprowadzając do szczytu. Gdy była blisko szybko wysunął palce i wszedł w nią cały.
Wyszli po godzinie, miała buty założone na odwrót, prawy na lewy , lewy na prawy, a bluza była cała pognieciona. Draco koszulkę miał na lewą stronę i nie do końca zapięte spodnie. Wychodząc całowali się, blondyn oparł ją o ścianę i objął w talii uśmiechając się pod nosem.
- Chce jeszcze Granger
- Wieczorem Malfoy, wieczorem ..
- Może byście się oderwali od siebie co ? Chcemy wiedzieć do czego doszliście – mruknęła Ginny pijąc bezkofeinową kawę i siedziała obok brata , a nogi miała na jego kolanach
- Pogodziliśmy się, uprawialiśmy dziki seks i postanowiliśmy wyjechać na 2 tygodnie – mruknął blondyn stając za brunetką i obejmował ją w talii zadowolony opierając brodę o jej ramię.
- Wyjeżdżacie ? Gdzie niby i skąd ta decyzja ? - mruknął Ron patrząc na nich uważnie - I czemu nie słyszeliśmy odgłosów waszej miłości ?
- Bo jestem mądry i wygłuszyłem go Weasley. A wyjeżdżamy bo musimy odpocząć i odbudować swój związek który trochę się podłamał przez Dafne. Napisałem do Blaise pomoże z Astorią zająć się księgarniami. Narka Wiewiór , pa Potworeczku mój - blondyn pocałował Weasleyówne w policzek i zniknął z Hermiona gdy ta się pożegnała. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz