niedziela, 29 stycznia 2017

Przypominajka i informacja :)

Hey hey kochani, nie wiem czy ktoś to czyta, ale to do osób które czytają :

1. przypominam o drugim opowiadaniu :
 http://bo-milosc-pokona-wszystko.blogspot.com/

Historia Hermiony i Draco. Granger trafiona zaklęciem zapomnienia zapomina ostatnie 10 lat swojego życia. Zapomina o świecie magii , o walce z Czarnym Panem i o tym co działo się w jej życiu prywatnym. Co zrobiła jednemu z najlepszych przyjaciół. Czy przypomni sobie wszystko ? Jak to się stanie to czy będzie gotowa zmierzyć sie ze swoją przeszłością i potem przyszłością ? 

2. Odcinek na tego bloga pojawi się prawdopodobnie jutro, albo pojutrze. Niestety sesja na studiach nie pozwoliła mi na pisanie obu opowiadań na raz. Wszystko mam zaliczone więc i mam wolną głowę ;)

Ps. kochani jeśli ktoś czyta to moje opowiadania to dajcie znać. przynamniej mały komentarz " czytam " wystarczy :) I fajnie by było gdybyście podrzucali swoje opowiadania. Z chęcią je poczytam ;)

wtorek, 24 stycznia 2017

Nowość !

No więc jest, tworzony szybko bo wena nie mogła poczekać. Tak jak przy tym opowiadaniu, nie mam pojęcia jak potoczy się całe opowiadanie. Na tego pierwszego bloga mam już wstępny pomysł, wiem jak wszystko sie potoczy, ale znając mnie pewnie sporo się jeszcze zmieni. Podaje wam linka do drugiego opowiadania, mam nadzieje że się wam spodoba. Powiem tylko tylko, że przed Hermioną długa droga aby odzyskać to co straciła.

http://bo-milosc-pokona-wszystko.blogspot.com/

#6 No ładnie, wy zboczeńce dwa. Seks w biurze ?


Odcinek dopiero teraz, dopadła mnie choroba i nie pozwoliła napisać odcinka w ciągu jednego dnia. Ale dzisiaj już jest. Chciałabym też dodać, że za kilka godzin pojawi się link z nowym blogiem. Nie wiem co z niego wyjdzie bo wpadłam na pomysł przy wysokiej gorączce. Miłego czytanie ;)


__________________________________________
W Mago-ploteczki , gazecie stworzonej zaraz po wojnie przez Rite Skeeter, od ujawnienie w Proroku związku młodego Malfoya i przyjaciółki Wybrańca, powstała specjalna rubryczka. Codziennie pojawiały się w niej coraz to nowsze informacje. Według głównej redaktorki były 100 procentową prawdą. Zaczęło się od tego jak powstał ich romans, Rita napisała kilka różnych tez jak wszystko się zaczęło. Każdego dnia pojawiały się coraz śmieszniejsze absurdy, nad jednym z nich właśnie siedziała Ginny Weasley. Wycięła dokładnie cały artykuł i przykleiła go do albumu, spojrzała na swojego narzeczonego i napiła się swojej kawy którą zaczynała lubić.
- Przeczytać ci coś Harry ? Żebyś się pośmiał na początek dnia..
- Znowu czytasz to coś co pisze Skeeter ? Chcesz by Hermiona Cię wydziedziczyła ? – powiedział  cicho się śmiejąc i pocałował ją w policzek – ale czytaj , ciekawe co teraz wymyśliła na temat naszych uciekinierów
- Właśnie na temat ich ucieczki napisała – powiedziała i ułożyła album na stole, napiła się kawy  i usiadła wygodnie – Czytam. Słuchaj uważnie. „ Od ujawnienia najbardziej szokującej informacji w świecie magicznym, minął prawie miesiąc. Nikt cały czas nie wierzy w ich związek, większość byłych Ślizgonów wybucha gromkim śmiechem gdy pytam ich czy wiedzą coś . Nikt nie potrafi powiedzieć kiedy to wszystko się zaczęło. Z pewnych źródeł wiemy, że owy romans rozpoczął się na przełomie października – listopada w czasie 6 klasy. Szczegóły nie są nam znane, ale wiemy że panna Granger uratowała byłego Śmierciożerce przed śmiercią, a ten w ramach wdzięczności postanowił poświęcić jej trochę swojego czasu. Każdy chyba wie , że panna Granger nigdy nie była w poważnym związku. Związku z Wiktorem Krumem z tego co wiemy to był tylko przelotny romans. Najlepszy zawodnik Qudditcha uważany za geja chciał tylko zamaskować swoją orientacje, wdając się w przelotny romans z najmądrzejszą dziewczyna w Hogwarcie. Wracając do naszych gołąbeczków, młody dziedzic zakochał się w mugolaczce i tak o to nawiązał się gorący romans. W ostatnim czasie zakochani przestali pokazywać się razem, z tego co się dowiedzieliśmy nawet się przestali widywać. Wszyscy w naszej redakcji podejrzewali, że są bardzo zajęci. Panna Granger to uzdrowicielka, pewnie dużo osób choruje, natomiast pan Malfoy zajęty swoimi księgarniami. Wiemy że w planach ma otworzenie kolejnych. Jednak prawda okazała się zupełnie inna! Dracon Malfoy dopuścił się zdrady i to z z Dafne Greengrass (mamy nawet dla was zdjęcie). Dlatego zakochani przestali utrzymywać kontakt. Z relacji naszego czytelnika wiemy, że doszło do spotkania miedzy zakochanymi gołąbeczkami. Doprowadził do tego Ronald Weasley, były kochanek Miss Doskonałości. Czyżby żyli w trójkącie i pan Weasley nie chce być w skłóconym związku ? Szukamy na to niezbitych dowodów, niedługo wszystko wam opowiemy. Nie wiadomo jak skończyło się spotkanie, ponieważ zakochani zniknęli ! Od trzech dni, nie odpowiadają na listy. Nikt nie widział ich w żadnej z księgarni pana Malfoy’a , a ich przyjaciele nie chcą powiedzieć gdzie się podziali. Czy panna Granger zabiła pana Malfoy’a i postanowiła ukryć jego zwłoki ? A może to pan Malfoy w afekcie zabił swoją ukochaną  ? A może śmierć jednego z nich to zwykły wypadek ? Przeprowadziliśmy ankietę w naszej redakcji  i o to wyniki : 63 % - Dracon Malfoy zabił swoją ukochaną , 27 % - Hermiona Granger pozbyła się niewiernego chłopaka, 9 % - rozstali się i każde chce w spokoju wrócić do normalności , 1 % - wyjechali wspólnie by naprawić swoje relacje.  Gdy tylko uzyskamy jakieś informacje o naszej zaginionej parce od razu was poinformuje. Znając naszą Miss Doskonałości, pewnie wszystko zrobi perfekcyjnie aby ukryć ciało dziedzica. „
- Trójkąt ? Poważnie ? Ta kobieta jest nie poważna i twierdzi że jedno zabiło drugie – powiedział i cicho się zaśmiał stojąc tak za ukochaną, pocałował ją w czubek głowy zabierając jej kawę – A mogę wiedzieć dlaczego tak w ogóle wycinasz te artykuły i wklejasz do albumu ?
- Wpadłam razem z Pansy na  taki pewien pomysł. Uznałyśmy, że oni niedługą się pobiorą i fajnie by było dać im zabawny prezent. Te artykuły Skeeter są śmieszne i postanowiłyśmy wycinać te artykuły. Zrobić z nich album i damy w dniu ślubu. Wiemy, że Hermiona jej nie znosi , ale raz się śmiała z tego.
- Oj Ginny, lepiej bądź jeszcze w ciąży, a Pansy niech zajdzie w drugą ciąże bo ona was zabije
- Nie zabije nas Harry, ona nas kocha . I kocha nasze dzieci więc tego nie zrobi. A tak w ogóle to wiesz gdzie oni są ? Do mnie nie napisali ani jednego listu od kąt zniknęli z księgarni. Ron i Blaise też nic nie wiedzą. Przecież to nienormalne by tak znikać. Ja wiem, że chcą jakoś to sobie odbić, ale powinni powiedzieć gdzie jadą. Oddaj moją kawę – mruknęła naburmuszona i zabrała mu kubek.
- No już kochanie, nie dąsaj się. Może chcą pobyć sami. Tyle czasu się nie widzieli, a jak wrócili do siebie to zaraz się posprzeczali o tą kretynkę i zdjęcia. Na pewno się odezwa zobaczysz słońce. A jak ty się czujesz i maleństwo ?
- Dobrze się czuje. Maleństwo też i nie widać jeszcze nic Harry – mruknęła uprzedzając jego pytanie – Hermiona powiedziała, że dopiero w 3 zacznie cos widać . Zrób śniadanie, mam dzisiaj na późniejszą godzinę,  Blaise ma być teraz w księgarni.
Czarnowłosy uśmiechnął się i pocałował ukochaną w czubek głowy. Wyjął  z lodówki kilka rzeczy i zaczął robić ulubione omlety Ginny. Też się martwił gdzie Hermiona zniknęła. Z dnia na dzień spakowali swoje rzeczy i zniknęli razem. Nie zostawili żadnego listu, małej karteczki z informacja kiedy dokładnie wrócą, albo czy będą się odzywać. Nawet Ron nie wiedział gdzie są. Blaise natomiast był śmiertelnie obrażony na Malfoya, co go nie dziwiło. Jego najlepszy kumpel wysyła mu sowę z informacją, że wyjeżdża i żeby pomógł Ginny przy prowadzeniu księgarń. Malfoy wielokrotnie tak robił, gdy trafiał na ślad Hermiony. Pisał i wyjeżdżał, nikt wtedy się nie dziwił temu. Szalał bo nie wiedział co się z nią dzieje. Przez pierwsze pół roku obsesyjnie jej poszukiwał , a następne pół roku odliczał dni aż będzie mógł ją znowu zobaczyć. Nie znosił Malfoya i nie mógł się z tym pogodzić na początku , że Hermiona zaczęła się z nim spotykać. Dla wszystkich to był szok gdy przyszli na jego urodziny razem. Pijany Ron nawet urządził awanturę i chciał bić blondyna . Obwiniali go za zniknięcie Hermiony, ale okazało się że i on nie wiedział gdzie ona się podziała. To Ginny pierwsza wyciągnęła do niego rękę i  pomagała mu w poszukiwaniach. Potem przyjęła posadę menedżerki.  Harry nie był z tego zadowolony, jego były wróg nie dosyć że był w związku z jego przyjaciółką to jeszcze połowę dnia ma spędzać z Ginny , jego dziewczyną. Przez 3 miesiące przychodził tam codziennie, albo obserwował z daleka. Potem jakoś poszło, sam się z nim zaprzyjaźnił i młody dziedzic był częstym gościem w ich londyńskim domu. Przez jakiś czas nawet tam mieszkał.
- Harry – głos rudowłosej obudził go z zamyślenia i uśmiechnął się do niego stawiając dwa talerze na stole – o czym znowu myślałeś ? – zapytała przysuwając sobie talerz i zaczęła jeść.
- O tym jak codziennie przez 3 miesiące śledziłem Malfoya i zastanawiałem się czy nie zabił cię na zapleczu.. A i o tym jak mieszkał tutaj
- Trochę nawet za tym tęsknię, lubiłam patrzeć na was jak kłócicie się o łazienkę mimo tego że  w tym domu jest ich aż 6, a wy obaj wybraliście sobie ta jedną
- Bo ona była najbliżej
- Czasami miałam ochotę oddać was do przedszkola – uśmiechnęła się i napiła się kawy patrząc na swojego narzeczonego
- Codziennie to mówiłaś, ja miałem trochę więcej szczęście. Wy pracowaliście razem więc on musiał słuchać twoich gróźb na co dzień – jęknął gdy kopnęła go w kostkę i spojrzał na nią przesiadając się najdalej od niej pokazując jej język.

Zabini od rana chodził zagubiony , to był jego pierwszy dzień kiedy miał sam otwierać biznes znienawidzonego obecnie kolegi. Przeniósł wszystkie pudła do jego biura i ułożył je na biurku. Zmrużył oczy widząc czarny fragment tkaniny , sięgnął po ołówek i podniósł go powoli.
- No ładnie, wy zboczeńce dwa. Seks w biurze ?
- Taa, w końcu jakoś musieli się pogodzić – mruknął Ron stojąc w drzwiach biura i cicho się zaśmiał gdy mężczyzna podskoczył – Strachliwy jesteś
- Byłem pewien że jestem tutaj sam
- Bo byłeś człowieku, ale nie zamknąłeś drzwi to zajrzałem. Miałem nadzieje spotkać Ginny
- Ona przychodzi później, musi odpoczywać. Przed chwilą przeziębiona jeszcze była, a to w jej stanie nie jest dopuszczalne.   
- Tak wiem, Hermiona też to mówiła. Wiesz coś może ? Napisali do ciebie ? Harry mówił, że stracił już dwa wazony bo Ginny jest zła że się nie odezwali
- To nie jest już mój kolega. Nie lubię go dopóki nie obije mu mordy za tą ucieczkę. I nie pisali do mnie gdzie są. Nie możesz pójść do Katie Bell ? Przecież ona pracuje w Departamencie Transportu Magicznego. Kup jej jakieś kwiaty, zaproponuj kolacje, uwiedź ją. Niech ci powie, gdzie się ostatnio teleportowali. 
- To jednak prawda, że czasami masz przebłyski inteligencji. Dobra do idę, ale nikomu nic nie mów. Lepiej żeby Ginny się nie dowiedziała bo zaraz teleportuje się do nich i wątpię byśmy zobaczyli ich w całości
Czarnoskóry mężczyzna patrzył na drzwi i wyrzucił bieliznę przyjaciółki i zaczął otwierać kartony z książkami. Układał książki tak jak nauczyła go rudowłosa i włączył radio które stało. Kiwał delikatnie głową i nasłuchiwał czy ktoś wchodzi do sklepu czy nie. Uśmiechnął się pod nosem słyszać trzask za sobą i odwrócił się
- No cześć ślicznotko moja , już myślałem że nie przyjdziesz – mruknął cicho i obejmował w talii swoją dziewczynę i zakręcił się z nią lekko
- Przestań ! – śmiała się i objęła go mocno nogami i cmoknęła go szybko – Postaw mnie Blaise, no już. Kocham cię, ale postaw mnie. Mamy zająć się pracą a nie wygłupami
- Wygłupami to się zajmuje Malfoy z Granger. Wiesz, co znalazłem tutaj jak przyszedłem? – zaśmiał się i podszedł z nią do kosza na śmieci i pokazał jej na bieliznę brunetki .
- Uuuu ale się zabawiali. Ciekawe czy jego gacie też tu są.. AŁA ZABINI ! Za co to ?
- Chcesz jego gacie oglądać ? Moje ci już nie wystarczają ? A ty nie dobra – powiedział śmiejąc się i klepnął ją kilka razy w tyłek – Dobra poukładaj książki według tej listy a ja zajmę się papierkami . Ginny ma przyjść za 3 godziny i nas skontroluje
- A co do Ginny to razem z nią po pracy idziemy do Pansy i dziewczynek. I będzie z nami Luna. Robimy sobie babski wieczór, wino i soczek. Dasz sobie radę sam ? Spotkaj się z Ronem, Harrym i Georgem dobrze ? Może i Neville wyrwie się ze szkoły
- Poważnie ? Mam spędzić wieczór z Gryfonami ? Do czego to doszło ? Ja Ślizgon z krwi i kości ma spędzać wieczór z Gryfonami ? Za co kochanie ?
- Blaise zachowuj się jak dorosły – zaśmiała się wesoło i związała włosy w luźnego koka na czubku głowy i kręcąc biodrami układała książki.
Nawet nie zauważyli kiedy, a trzy godziny minęły jak z bicza strzelił. Nie wiedzieli kiedy pojawiła się Ginny i wspólnie zajęli się układaniem książek. Mieli dużo klientów, w końcu zaczął się sezon przedświąteczny. Zostawiły go w najgorszym momencie, gdy do księgarni wpadło stado potworów. Tak nazwał 15-osobową grupę dzieci z magicznego przedszkola. Po tym jak wróciły zamknął się w gabinecie i poszedł spać. Dziewczyny po zamknięciu księgarni poszły po zakupy, kupiły soki , wino i jakieś rzeczy na przekąski. Cały czas śmiały się i rozmawiały, ich śmiech ucichł gdy skręciły w uliczkę i teleportowały się. Zapukały do domu przyjaciółki, a po chwili weszły nie czekając na zaproszenie.
- Paaansy my już jesteśmy – zawołała blondynka rozbierając się z płaszcza i zabierając cięższe zakupy ruszyła do kuchni – Mmm ale pachnie – uśmiechnęła się zaciągając się zapachem szarlotki. Odłożyła zakupy i sięgnęła po nóż by ukroić sobie kawałek – Ała  ! to bolało Pansy – mruknęła niezadowolona gdy dostała po rękach od przyjaciółki
- Jest jeszcze gorąca człowieczku, poparzysz sobie język i będzie się bolał brzuch.
- Pansy ma racje Astoria, potem będziesz płakać i Blaise będzie musiał cie ratować – powiedziała Ginny cicho się śmiejąc
- Aaa czyli ty specjalnie chcesz się pochorować, aby cię Zabini ratował. Nie ma co, ale jest sprytna. Która by nie chciała by ją Blaise ratował ..
- Pansy z tego co wiem to jesteś żoną mojego brata
- Tak wiem, ale czasami można pofantazjować. Powiedz mi o kim ty fantazjowałaś
- Ja wiem o kim Ginny fantazjowała, ja wiem ! – zawołała Luna wkraczając do kuchni z dwoma butelkami wina i cicho się śmiała – Fanfary poproszę ..  O Deanie Thomasie. Żartuje, tak poważnie to Cedric Diggory
- Luna cicho siedź – mruknęła rudowłosa rzucając w przyjaciółkę ściereczkę  - A ty przyznaj się o kim fantazjowałaś
- Ja ? Ja o Teodorze i Nevillu .
- No to ciekawe, Luna o Teordorze i Nevillu, Ginny o Cedricu, ja o Blaisie, a ty Astorio ? O kim marzyłaś ?
- Ja ? Głupio się przyznać ale ja często marzyłam o Harrym – cicho się zaśmiała rumieniąc się mocno.
Dziewczyny cały wieczór śmiały się, opowiadały sobie różne historię ze szkoły. Zadawały sobie pytania które od dawna chciały zadać. Luna dowiedziała się kto kradł jej ubrania, Ginny dowiedziała się co o niej mówili w Slytherinie, Astoria natomiast poznała prawdę na temat tego kto wysyłał jej bombonierki z cukierkami. Pansy prawie się udusiła gdy dowiedziała się, który z Gryfonów korespondował z nią jako jej tajemniczy wielbiciel. Przyjaźń która była między nimi zaczęła się zacieśniać. Tworzyła się między nimi niewidzialna nić której nie byłby w stanie nikt przeciąć.
Zbliżała się 2 w nocy, dwie butelki wina już były opróżnione. Luna i Astoria udawały George i Percy’ego których widziały jakiś czas temu w Ministerstwie. Ginny i Pansy turlały się po podłodze ze śmiechu, całą zabawę przerwało stukanie w szybę. Pansy szybko podniosła się i podeszła do okna otwierając je. Odebrała list od sowy i rozerwała kopertę siadając na fotelu.
- Napisał do mnie Komisarz Mcgregor z Londyńskiej policji … Godzinę temu, jeden z jego podwładnych aresztował Harry’ego , Rona, Blaise, Georga  i Nevilla . Prosi aby ktoś się zgłosił.
- Co ? No ty chyba żartujesz ? W co oni się wpakowali ? – powiedziała zdenerwowana Ginny i podniosła się z podłogi
- Dobra dziewczyny zbieramy się, idziemy po tych imbecyli – zarządziła Luna która przywołała  wszystkim ubrania , a po chwili salon był pusty. Blondynka wychyliła się zza zaułka by sprawdzić czy kogoś nie ma, pomachała do dziewczyn i wszystkie wyszły kierując się na komisariat.
- A ktoś w ogóle wie co mamy zrobić ? ja nigdy nie byłam TUTAJ – mruknęła Ginny rozglądając się po obskurnym komisariacie. Brudne ściany, rozwalające się krzesła przyprawiały ją o mdłości.
- Macie szczeście, ja byłam tutaj wielokrotnie – mruknęła młodsza panna Greengrass i skierowała się w stronę młodego policjanca – Em .. Dobry wieczór, razem z przyjaciółkami dostałyśmy telefon, że nasi partnerzy i tak dalej zostali zatrzymali…
- Ach mówi pani o 5 panach którzy twierdzą, że są czarodziejami ? Taa to ja ich złapałem, wdali się w bójkę w takim jednym pubie. Zgłosiłem już komisarzowi, że powinni wylądować w szpitalu na obserwacji. To nienormalne by dorośli mężczyźni twierdzili, że są czarodziejami. Grozili mi, że zmienią mnie w żabe, kota, psa albo tak jak jakaś Hermionia w kanarka mnie zmienią  - mruknął cicho i wstał z krzesła prowadząc całą 4 do gabinetu komisarza – Komisarzu McGregor, przyszły panie w sprawie tych czubków ..
- Witam panie witam. Dziękuje David. Możesz wracać do swoich zajęć  - mruknął wysoki, wysportowany mężczyzna. Całej czwórce zabrakło tchu na jego widok. Był cholernie przystojny, dłuższe czarne włosy tworzyły uroczy bałagan na głowie. Czarne oczy hipnotyzowały i przyciągały. Koszula opinała jego mięśnie. Rysy twarzy były ostre. – Proszę siadać, może panie się napiją czegoś ? Herbaty ?
- Z chęcią się napijemy – odpowiedziała po dłuższej ciszy Pansy i jako pierwsza usiadła na jednym z wolnych krzeseł – Czy możemy wiedzieć co się wydarzyło ? Gdzie jest mój mąż i pozostali ?
- Już odpowiadam na wszystkie pytania –  komisarz podał każdej z nich kubek z herbatą i zajął swoje miejsce za biurkiem wyjmując teczkę z aktami
- Dobra, ale może najpierw powie nam Pan czemu dostałyśmy sowę – mruknęła cicho Astoria obserwując mężczyznę podejrzanie
- Zastanawiałem się kiedy się panie zapytają o to. Zacznę od tego, że mugolski rząd współpracuje z czarodziejskim Ministerstwem. Niektórzy czarodzieje są oddelegowani do mugolskich zajęć. Wielu czarodziei znika i ukrywają się w mugolskim świecie, niektórzy poprzez wypadek tracą pamięć. I wtedy my wkraczamy. Obserwujemy i kontrolujemy, takie przypadki jak ten dzisiejszy. Panowie zostali zatrzymani w centrum Londynu. Wdali się w bójkę z mugolami. Każdy bez wyjątku jest pijany i nie wiem czy ich poznacie. Są trochę poobijani. Na ich szczęście są pijani i nikt im nie uwierzył że są czarodziejami. Tutaj są ich różdżki. Zabrałem im je zaraz po tym jak zostało przywiezieni.
- A nie mogą tutaj zostać? Taka kara dla nich - zapytała z nadzieją Pansy i patrzyła na policjanta pijąc herbatę
- Mogliby ale wolę by panie ich zabrały , niestety ale nie stać nas na nowe cele. Są dosyć nieznośni. Skarża się na nich pozostali więźniowie 
- No dobrze , zabierzemy ich. A możemy różdżki tych debili ? - zapytała Ginny odstawiając kubek 
Mężczyzna znielubiony przez całą czwórkę, chociaż dalej uważany za ogromne ciacho , oddał różdżki zatrzymanych po czym zaprowadził je do celi. Ginny od razu zawróciła i wybiegła na zewnątrz. Smród który panował w celach był nie do zniesienia. Pansy po chwili dołączyła do Ginny. Blondynki spojrzały po sobie i szły dzielnie do celi. To co tam zobaczyły to był największy koszmar. Potter miał podbite oko i koszule w kawałkach, obecnie próbował ją skleić plastrami. Ron miał rozwalona brew i wargę a na sobie miał podarte spodnie i kurtkę. Na brzuchu miał sporo siniaków. Jego biała niegdyś koszula służyła teraz za bandaż dla rozwalone ręki George. Starszy Weasley również miał mnóstwo siniaków, rozwalona wargę i podrapany ramie. Neville miał tylko podbite oko i żadnych więcej obrażeń..Blaise miał rozwalona głowę i od cholery siniaków. A jego kostka była spuchnięta. Dziewczyny wiedziały że powrót do domu będzie trudny z takimi ranami. Luna wyjęła z torebki dwie fiołki i podała jedna przyjaciółce, po minucie obie były trzeźwe i wyprowadzał przez tylne drzwi poszkodowanych do samochodu który miała Astoria w torebce. Jako jedyna ze znajomych miała mugolskie prawo jazdy, korzystała również z magii. Kochała swoje autko i zawsze chciała je mieć przy sobie dlatego zmniejszała je i chowała do swojej torebki. Podjechała przez komisariat i wpuściły Ginny i Pansy. Nie pytając się gdzie jechać ruszyły do domu przeszłych państwa Potter , chociaż teraz nie wiadomo czy do ślubu w ogóle dojdzie. Mina Ginny mówiła jedno, chciała zabić Pottera na milion sposobów 

środa, 18 stycznia 2017

#5 Okrutna ja dopiero mogę zacząć być Malfoy

Od ukazania się artykułu w Proroku Codziennym oboje byli napastowani przez reporterów każdej gazety, mimo tego, ze wydali już oświadczenie. Zaprzeczyli informacji o zaręczynach, ale potwierdzili informacje o swoim związku. Każdy chciał znać szczegóły , jak wszystko się rozpoczęło, kiedy się w sobie zakochali, jak przetrwali wojnę, czy widywali się kiedy Voldemort panował. Zaczęli unikać wszystkich kawiarni, pubów , restauracji, po tym jak Harry’emu została podana kawa z Veritaserum. Potwierdziły się również podejrzenia Dracona, to jego matka wysłała sowę do Proroka z informacją o zaręczynach. Jak tłumaczyła, chciała pokazać im w ten sposób, że się poddaje i wyraża zgodę na ich związek. Chcieli nacieszyć się sobą, dziewczyna część rzeczy przeniosła do apartamentu Dracona, a on do jej domu. Żyli tak jakby nigdy się nie rozstawali, tylko przeszli na kolejny etap. Było im ze sobą dobrze, razem chodzili do księgarni i wspólnie pracowali. Hermiona przejęła pracę Ginny która przeziębiła się. Codziennie musieli odganiać reporterów sprzed głównej księgarni.
- Ginny naprawdę wykonywała kawał dobrej roboty, nie dziwię się czemu groziła ci odejściem. Tych papierów jest strasznie dużo .
- I jeszcze kawę mi robiła .. Dbała o mnie
- Jak mi powiesz, że dawała ci jeszcze obiad to ja wychodzę
- Niee , no co ty – mruknął cicho patrząc w drugą stronę i układał książki
- Draco ! Poważnie ? Ginny robiła księgowość, kawę i jeszcze obiad ci dawała ? Ja bym już dawno odeszła
- Bo Potworek mnie kocha ! Dlatego tak o mnie dbała, zaprzeczała temu przy Potterze , ale jak byliśmy sami to mówiła, że mnie bardzo kocha. I gdyby nie to że szaleje za tobą to już dawno by się mną zajęła
- Malfoy jeśli nie chcesz zaraz pożegnać się z życiem to zamilknij – mruknęła brunetka kręcąc głową. Dobrze wiedziała, że Ginny karmi Dracona. Sama prosiła ją by miała na niego oko. Schowała papiery do teczek i ułożyła je w szafce. Usiadła na biurku i obserwowała chłopaka zadowolona. – Pamiętasz jak rozmawialiśmy o naszej przyszłości ? Jakie mieliśmy plany ?
- Doskonale to pamiętam, skończymy szkołę i otworzymy księgarnie , a potem jeszcze kilka i weźmiemy ślub. I co ? Mamy to, może trochę inaczej to poszło ale mamy. – podszedł do dziewczyny i stanął między jej nogami  obejmując  ją w talii z uśmiechem. Pocałował ją leniwie drażniąc się z nia, przesunął dłonią po jej udzie i wsunął ją pod sukienkę . Odskoczył od niej szybko słysząc chrząknięcie przy drzwiach – jasna cholera , czego ? – mruknął poirytowany i spojrzał na Pansy i George z wózkiem.
- Ładnie witasz klientów Draco, nie pozwolę ci się opiekować moimi córeczkami . Cześć Hermiono, wychowaj go jakoś ? Jest niekulturalny – uśmiechnęła się Pansy zdejmując kurtkę i odwiesiła ją – Draco zrób dwie kawy, żebym ci wybaczyła i idź z Georgiem na spacer – powiedziała i usiadła na fotelu i rozebrała córeczki. Blondyn zaskoczony jej tonem mruknął coś pod nosem i zrobił dwie herbaty i wyszedł z księgarni z Weasleyem . Od kąt Pansy urodziła dziewczynki zmieniła się. Rozkazywała i nie chciała słyszeć odmowy. Była swoim przeciwieństwem z czasów szkolnych.

Orkney , hrabstwo położone w  Szkocji  w skład którego wchodzą aż 67 wysp, na jednej z nich doszło do nietypowego spotkania. Stara ruina w środku lądu ledwie się trzymała. Mocniejszy podmuch wiatru , a rozpadłaby się jak domek z kart. To właśnie do niej weszła zakapturzona niska postać. Nerwowo się wcześniej rozglądając, bała się i widać to było z błękitnych oczach. Zaróżowione policzki pokazywały, że kobieta już długo była na dworze. Zamknęła powoli  drzwi i zsunęła kaptur z głowy, podeszła do fotela w którym czekał już jej rozmówca
- Jestem – odparła spokojna i spojrzała na mężczyzna podchodząc do kominka by się ogrzać. Wyciągnęła dłonie w stronę ognia i stała tak
- Cieszę się, trochę się spóźniłaś , ale wybaczę. Nie chciałaś by mnie złapali, od tego zależy twoja przyszłość. Co masz dla mnie ? Jakie nowości ?
- Nic się takiego nie działo, aż do października. Dracon znalazł szlamę, dzięki Zabiniemu. Parkinson urodziła dwa rude bachory i jest żoną Weasley’a . Tego bliźniaka co żyje.  Z tego co słyszałam, to spotkali się w Dublinie, idioci bzykali się bez zabezpieczenia. Bachory mają już miesiąc i tydzień ? Coś takiego .. A no i półtora tygodnia temu ktoś zawiadomił Proroka, że Dracon i szlama są zaręczeni , wydali wspólne oświadczenie. Potwierdzili swój związek, ale nie zaręczyny. Stwierdzili że to głupi żart. Codziennie w Proroku i każdym innym szmatławcu pojawiają się informacje na ich temat. W przyszłym tygodniu w  Żonglerze ma się ukazać wywiad i odpowiedzą na wszystkie pytania – dziewczyna prychnęła i usiadła w fotelu – Teraz razem pracują, zajmują się tymi cholernymi księgarniami Dracona. Marnuje swój talent na taki interes . Po za tym, że zachowują się jak zakochane szczeniaki to w dodatku najmłodsza Weasley’ówna też jest w ciąży z Potter’em
- Musimy pozbyć się szlamy, nie mogę pozwolić by zniszczyła mojego syna .. Rozkochała go w sobie by zdobyć majątek.
- Ale jak chcesz się jej pozbyć ? Przecież oni są wszędzie razem, albo ona obroni jego albo on ją. Nie ma jak ich rozdzielić
- Jest kilka sposobów, zaraz ci wszystko opowiem. Zaczniemy od czegoś prostego, ale i bardzo skutecznego kochana. Zapomni o niej i będzie dla niego tylko zwykłą zabawką, będzie nikim dla niego. Mój syn wróci znowu zacznie wierzyć w to co mu wpoiłem

Ten wieczór chcieli spędzić razem, bez żadnych niezapowiedzianych wizyt Harry’ego i Ginny czy Blaise który zawsze robił im na złość i nie miał zamiaru zostawić ich samych. Draco miał do załatwienia jeszcze kilka spraw, Hermiona zrobiła zakupy i poszła do jego mieszkania. Cicho sobie nucąc rozebrała się i skierowała do kuchni, jednak coś przykuło jej uwagę w salonie. Odwróciła się i spojrzała na rozebraną do bardzo skąpej bielizny Dafne Greengrass otulonej grubym futrem, na około kanapy rozstawione były świece, niektóre również lewitowały. Brunetka przeniosła wzrok na stolik, dwa kieliszki i ulubione wino Dracona. Blondynka uśmiechała się wrednie i leżała tak bawiąc się swoimi włosami jedna ręką, drugą natomiast przekładała kwadratowe kartki.
- Co ty tu robisz ? Wynoś się z tą Greengrass
- Kochanie to ty się wynoś, nie mam zamiaru się dzielić Draconem. Już raz to zrobiłam i nie byłam zadowolona z tego. Trójkąty nie są dla mnie … No chyba że z dwoma facetami. Mmm Draco i Blaise, uch. Byłoby gorąco
- Chcesz zabrać swojej siostrze faceta ? Masz nierówno pod sufitem kobieto. Albo wyjdziesz sama albo ci pomogę, wtedy możesz stracić kilka zębów.
- Granger proszę cię, on jest z tobą by zrobić na złość ojcu i matce. Wiesz taki bunt, a tak naprawdę to gdy nie jest z tobą to jest u mnie, w moim łóżku i zadawala mnie kochanie. Jak ja uwielbiam gdy on robi mi dobrze. Pewnie wiesz o czym mówię. Draco to mistrz
- SPIEPRZAJ STĄD ! – brunetka nie wytrzymała i zacisnęła dłoń z wściekłości a kieliszki pękły. Odłamki wbiły się w nagą nogę blondynki raniąc ją
- Suko ! – wrzasnęła kobieta zrywając się z sofy rzucając w kierunku dziewczyny zdjęcia, a po chwili sięgając po futro zniknęła. Wiedziała, że uzyskała to co chciała. Brunetka pozbierała zdjęcia i usiadła na drugiej kanapie. Powoli przeglądała zdjęcia, a jej świat zaczął powoli się walić. Spojrzała na rozbite szkło i naprawiła je ruchem różdżki . Nalała sobie wina i napiła się, wypiła jeden potem drugi .. po piątym przestała liczyć.
Młody Malfoy wszedł do apartamentu i rozejrzał się, czuł że coś jest nie tak. Hermiona obiecała zrobić kolacje, w głowie pojawiła mu się myśl, że może się położyła. Zdjął buty i szybkim krokiem skierował się w stronę schodów, jednak w połowie drogi zatrzymał się i odwrócił w stronę salonu. Spojrzał na kobietę która siedziała z nogą założona na drugiej i kieliszkiem w ręku.
- Pijesz beze mnie ? Nie ładnie kochanie, mogłaś poczekać
- Pije bo mam powód zakłamany frajerze – warknęła i odstawiła z hukiem kieliszek który po raz drugi rozpadł się na kawałki. Wstała i chwiejnym krokiem podeszła do niego uderzając go w twarz , tak jak w 3 klasie – Myślałeś, że się nie dowiem tak ? Że będę pozwalać być mnie zdradzał ? Ty parszywy dupku !
- Granger ! O co ci chodzi – blondyn złapał się za nos z którego zaczęła lecieć krew, odsunął się od niej. Była wściekła, pijana , a z oczu bił ból i rozczarowanie.
- O co? O to dupku
Zebrała zdjęcia ze stoliczku i rzuciła w niego wściekła, a następnie zniknęła. Pojawiła się w domu Blaise i poszła do salonu zapłakana. Mężczyzna od razu podszedł do niej odrzucając papiery i przytulił ją mocno do siebie. Zaprowadził ją do swojej sypialni i położył na łóżku zdejmując z jej nóg buty. Zajął się nią, wysłuchał opowieści a potem ukołysał do snu. W jego głowie pojawiło się milion pytań, położył się obok śpiącej dziewczyny i patrzył w sufit starając się znaleźć na to odpowiedź.
Hermiona zniknęła, a on wpatrywał się w miejsce w którym stała jeszcze przed chwilą. Kucnął powoli i pozbierał zdjęcia rozrzucone po podłodze. Na wszystkich był on i Dafne uprawiający seks. Podszedł do kominka i zatrzymał się. Zastanawiał się czy je spalić, może się do czegoś przydadzą. Odłożył je i sięgnął po Ognistą i napił się. Nie był w stanie na trzeźwo tego przetrawić. Nie rozumiał jakim cudem znalazł się na tych zdjęciach, przecież on spał z nią ostatni raz w piątek klasie i już nigdy tego nie zrobił. Nie miał pojęcia jak powstały te zdjęcia, nie możliwe było to by się z nią niedawno przespał. Cały czas był z Herminą , nie upił się więc się z nią nie przespał. Pił tak jak ona jakiś czas temu, w tym samym miejscu i myślał o tym samym.

Dni mijały , a brunetka unikała go. Nie pojawiała się w swoim domu, unikała Pokątnej. Przesiadywała u Blaise albo Rona, jednak najczęściej była u tego drugiego. U Blaise często był Draco wyżalając się mu. Ron wiele razy chciał mu przywalić, nigdy go nie znosił i teraz było tak samo. Głośno wyrażał swoje zdanie o blondynie. Nie chciał wierzyć w jego zmianę. Był przeciwny ich związkowi, ale powoli przekonywał się, jednak bacznie obserwował Malfoya. Teraz siedział w swojej kuchni i obserwował brunetkę która dłubała w omlecie wyjadając kawałki pomidora.
- Zjedź coś Hermiono, nie możesz żyć powietrzem. Od tygodnia nie zjadłaś całego posiłku tylko jakieś malutkie kawałeczki.
- Odczep się Ron, moje życie uległo zniszczeniu .. Nie mam po co żyć
- Jasna cholera ! – rudzielec podniósł się i spojrzał na nią zdenerwowany – W tej chwili wynocha do łazienki i masz się ogarnąć by wyglądać jak człowiek . A potem masz tu przyjść – warknął zły i popchnął ją do łazienki. Szybko naskrobał kilka słów swoim koślawym pismem i wysłał sowę do siostry, która wróciła do zdrowia i pracy w której codziennie spotykała znienawidzonego przez niego blondyna i zabijała go wzrokiem. Czekał na dziewczynę która po 5 minutach wyszła z łazienki w granatowym dresie i założyła buty Emu i kurtkę . Mrużyła oczy niezadowolony i patrzyła na niego, jednak pozwoliła złapać się za rękę przeklinając go w myślach teleportowała się z nim. Otworzyła oczy gdy pojawili się i chciała zniknąć, ale rudzielec jej nie pozwolił.
- Malfoy – warknął i podszedł do blondyna łapiąc go za brodę, zmusił go do otworzenia ust i wlał mu bezbarwny płyn – Pij i nie próbuj tego wypluwać bo pożałujesz. Blondyn patrzył na niego z ogromnym zdziwieniem, jeszcze z większym na dziewczynę przy drzwiach. Tylko tydzień nie widzieli się, a już zauważył że schudła a jej oczy były pozbawione blasku i iskry życia.
- Przychodzisz do mojego sklepu i napadasz na mnie ? I ty uważasz się za Aurora ? Potter nawet by się do tego nie dopuścił. Złożyłbym na ciebie skargę, ale Granger by mnie zabiła. Potworek poprawił i każdy następny Weasley również.
Rudzielec nie robił sobie nic z jego słów, wzruszył ramionami i złapał za rękę przyjaciółkę. Popchnął ich do gabinetu obok zamykając drzwi zaklęciem
- Malfoy wypił Veritaserum, macie się dogadać. Ginny zrobię nam herbaty – pocałował siostrę w czoło i jak gdyby nic zrobił dwie herbaty i usiadł obok niej i pomagał jej w papierach. Nie znosił Malfoya, ale szczęście hermiony było dla niego ważniejsze i nie chciał by powoli się zabijała. Wiedział, że do tego by doszło.
Brunetka nie zdążyła nawet zareagować a była zamknięta z Malfoyem w jego gabinecie. Nie patrząc nawet na niego podeszła do okna i patrzyła na spacerujących ludzi którzy nie widzieli jej , bo okno było ukryte. Miała nadzieje, że Ron szybko ich wypuści.
- Hermiona … ja spałem z nią tylko w piątek klasie. Nigdy już z nią nie spałem. Nie wiem skąd te zdjęcia, nie wiem jak powstały, ale to nie byłem ja. Cały czas byłem z tobą, przecież wiesz ..
- Draco .. te zdjęcia były okropne. Sam fakt że widziałam na nich twoja twarz ..
- Ale to nie byłem ja, Hermiono spałem z nią tylko raz i powiedziałem ci o tym w szkole. Pamiętasz tą rozmowę prawda ?
- Pamiętam Draco pamiętam – szepnęła cicho i oparła się o biurko pośladkami i pierwszy raz spojrzała na niego – czemu ona była u ciebie w bieliźnie ? skąd wiedziała gdzie mieszkasz ?
- Po tym jak zniknęłaś a ja skończyłem Hogwart kupiłem to mieszkanie i zrobiłem imprezę. Zaprosiłem ich wszystkich , dlatego wiedziała gdzie mieszkam. Ale czemu tutaj była to nie wiem. Nie mam pojęcia. Kochanie ja nigdy bym cię nie zdradził, uwierz mi proszę
- Wierzę ci Draco, przepraszam byłam załamana – powiedziała cicho i wyciągnęła do niego rękę. Podszedł i delikatnie podniósł sadzając na biurku. Przytulił ją do siebie gładząc dłonią jej plecy, wtulił twarz w jej włosy i wciągnął zapach jej włosów. Tęsknił za nią, ten tydzień był dla niego jak miesiąc. Wsunął dłoń między nich i rozpiął jej kurtkę, zsunął ją powoli i odłożył na fotel obok. Tulił ją do siebie i delikatnie głaskał ją po plecach. Uśmiechnął się czując jak jej dłonie powoli go obejmowały. Przysunął się bliżej niej i całował ją w czubek głowy przykują oczy . Brunetka powoli podniosła głowę i pocałowała go delikatnie kilka razy. Odsunęła lekko głowę z uśmiechem i pocałowała go jeszcze raz. Złapała jego wargę zębami i przyciągnęła go bardziej do siebie. Skubała jego wargę patrząc na jego powieki które powoli się podniosły, widziała w nich podniecenia. Uśmiechnęła się zadowolona i przesunęła językiem po jego wardze. Zagryzła wargę gdy złapał ją mocno i położył na biurku zwalając wszystkie rzeczy, nawet nie wiedziała kiedy a znalazł się nad nią
- Granger ja nie wiedziałem że ty jesteś taka …
- Hm jaka jestem co ?
- Okrutna
Wpił się w jej usta rozpinając jej bluzę, przesunął dłonią po nagim brzuchu i zacisnął dłoń na lewej piersi. Nie był delikatny, za bardzo go podnieciła i musiała dostać za to karę. Ugniatał jej pierś przesuwając dłonią po stwardniałej brodawce. Wsunął dłoń pod jej plecy i rozpiął stanik uwalniając jej piersi. Cały czas całował ją, zachłannie wpijając się w jej usta. Pozbył się bluzy, zaraz potem biustonosza. Odsunął się i zdjął z niej z niej spodnie. Patrzył się na jej ciało na biurku i przesunął palcami po jej brzuchu wywołując dreszcze na jej ciele. Hermiona przyciągnęła go ściągając z niego koszulkę i ugryzła go w szyje robiąc po chwili malinkę na jego szyi. Przesunęła dłonie w dół rozpinając  szybko jego spodnie i zsunęła je wraz z bokserkami.
- Okrutna ja dopiero mogę zacząć być Malfoy 
- Tak wiem – mruknął cicho zsuwając się powoli z biurka, przyciągnął ja powoli do siebie i ściągnął z niej czarne koronkowe figi, rzucił je na podłogę gdzie leżała reszta ubrań. Przejechał dłonią po jej udach wywołując jęk z jej ust, gładził opuszkami palców jej wewnętrzną stronę ud a drugą ręką wodził po jej biodrze. Widział w jej oczach błaganie by w końcu w nią wszedł. Pochylił się nad nią i całował ją po brzuchu delikatnie, wsunął w nią jeden palec i poruszał nim powoli. Pojękiwała i błagała by w końcu wszedł w nią. Drażnił się z nią i wsunął drugi palec. Poruszał nim powoli doprowadzając do szczytu. Gdy była blisko szybko wysunął palce i wszedł w nią cały.
Wyszli po godzinie, miała buty założone na odwrót, prawy na lewy , lewy na prawy, a bluza była cała pognieciona. Draco koszulkę miał na lewą stronę i nie do końca zapięte spodnie. Wychodząc całowali się, blondyn oparł ją o ścianę i objął w talii uśmiechając się pod nosem.
- Chce jeszcze Granger
- Wieczorem Malfoy, wieczorem ..
- Może byście się oderwali od siebie co ? Chcemy wiedzieć do czego doszliście – mruknęła Ginny pijąc bezkofeinową kawę i siedziała obok brata , a nogi miała na jego kolanach
- Pogodziliśmy się, uprawialiśmy dziki seks i postanowiliśmy wyjechać na 2 tygodnie – mruknął blondyn stając za brunetką i obejmował ją w talii zadowolony opierając brodę o jej ramię.
- Wyjeżdżacie ? Gdzie niby i skąd ta decyzja ? - mruknął Ron patrząc na nich uważnie - I czemu nie słyszeliśmy odgłosów waszej miłości ?
- Bo jestem mądry i wygłuszyłem go Weasley. A wyjeżdżamy bo musimy odpocząć i odbudować swój związek który trochę się podłamał przez Dafne. Napisałem do Blaise pomoże z Astorią zająć się księgarniami. Narka Wiewiór , pa Potworeczku mój - blondyn pocałował Weasleyówne w policzek i zniknął z Hermiona gdy ta się pożegnała. 


czwartek, 12 stycznia 2017

#4 HERMIONA JEAN GRANGER (25 L.) i DRACO MALFOY (24 L.) ZARĘCZYLI SIĘ !


Lochy, prywatne dormitorium Dracona Malfoya. Nikogo nie zdziwiłby widok dziewczyny w wielkim łożu syna Lucjusza, jednak teraz, gdyby ktoś tylko mógł zajrzeć do jego sypialni dostałby zawału, jego serce zatrzymałoby się. Na środku łóżka leżała , kiedyś znienawidzona przez blondyna dziewczyna. Hermiona Granger, gryfonka, przyjaciółka Pottera, jak gdyby nic leżała na brzuchu i wpatrywała się w młodego Malfoya który udawał, że śpi. Mruknął coś niewyraźnie czując jak coś łaskocze go po szyi. Szybko podniósł rękę i wyrwał brunetce pióro , jeszcze szybciej znalazł się na niej przy okazji przekręcając ją na plecy
- Granger Granger Granger … taka grzeczna, taka ułożona, taka inteligentna . A tu proszę, sama wchodzi do jaskini smoka i jeszcze go drażni.. Jak się tu dostałaś ?
- Ślizgoni nie są aż tacy mądrzy , wystarczyło poczekać aż któryś będzie wchodził do Pokoju wspólnego. Weszłam za nim, a gdy nikogo nie było w pobliżu powoli weszłam do twojego dormitorium i tak leże i patrzę na ciebie. Od razu uprzedzam twoje kolejne pytanie, to użyłam zaklęcia Kameleona
- Aż taki przewidywalny jestem Granger ? Ciekawe czy przewidzisz co teraz zrobię
- Teraz będziesz .. mm – cicho zamruczała zaskoczona gdy blondyn dosłownie wpił się w jej usta. Wsunęła palce w jego włosy i zaczęła powoli oddawać pocałunek, nie widziała go tylko 4 dni a już zaczynało jej brakować jego dogryzania i jego bliskości – dobra nie spodziewałam się tego Fretko.
- Nie pozwalaj sobie bo będziesz płakać  - mruknął cicho i złapał ją w talii przekręcając się z nią. Oparł się o wezgłowie sadzając ją na swoje kolana i przesuwał dłońmi po jej udach – Brakowało mi ciebie wiesz ? Te parę dni było bardzo męczące
- Cieszę się, że wróciłeś wcześniej Draco.. Chciałam ci już to dać– wysunęła z kieszeni podłużne czarne pudełeczko i położyła mu na brzuchu – Nie miałam pojęcia co ci kupić, długo o tym myślałam i w końcu zdecydowałam się na to -blondyn powoli podniósł pudełeczko i otworzył je, na aksamitnej poduszce leżała bransoleta, dokładnie to czarny gruby rzemyk połączony znakiem nieskończoności przeplatanym z sercem. Podał go brunetce podwijając rękaw koszuli, uśmiechnął się gdy zapięła mu ją – Serce znika gdy w pomieszczeniu będzie ktoś obcy, ktoś kto nie wie o nas.
- To najlepszy prezent jaki otrzymałem, dziękuję – uśmiechnął się zadowolony i pocałował ją delikatnie. Ten rzemyk znaczył dla niego dużo, było to świadectwo tego co ich łączyło. Miłość która pokona wszystko. Przyglądał się zadowolony sercu i zmrużył oczy widząc jak serce mryga. Podniósł wzrok i spojrzał na swojego przyjaciela który stał w drzwiach i patrzył na nich. – Blaise zamknij drzwi – warknął zdenerwowany, że dał się przyłapać. Nikt miał nie wiedzieć, nikt nie mógł wiedzieć, że oni są razem. To mogłoby zniszczyć wszystko. Zsunął Hermionę ze swoich nóg, która była blada jak karta papieru i podszedł do niego zaciskając dłonie w pięści – Zapomnij o tym co tu widziałeś, nikt nie może o tym wiedzieć Blaise.
- Ale wy jesteście zabawni, Granger blada ty wściekły. Niby najmądrzejsi w całej szkole, najlepsze wyniki z SUM-ów, a nawet nie zauważyliście jak chodziłem za wami ostatnie tygodnie.  Nie wydam was, ale wiecie że to nie przetrwa ? Draco twoi rodzice nie wydadzą na to zgody. Nie planujcie wspólnej przyszłości. To nie wypali. – chłopak wstał i spojrzał na nich ze współczuciem i wyszedł z pokoju. Chciał by byli szczęśliwi, ale doskonale zdawał sobie z tego sprawę, że oni nie będą razem. Nawet jak Voldemort zginie to rodzice Malfoy’a zostaną i nie wyrażą zgody aby ich jedyny syn związał się z szlamą.
- Draco .. on ma racje, my nigdy nie będziemy mogli być razem. Twoi rodzice na to nie pozwolą. Nasze plany nie wypalą. Nie będziemy mieć sieci księgarni i sklepów z eliksirami .. To tylko marzenia. Dobrze wiemy jak będzie, czy ON wygra czy nie to i tak nie będziemy razem ..
- Będziemy Hermiono, będziemy razem. Moi rodzice nie będą decydować za mnie, mogą się mnie wyrzec, odebrać pieniądze. Mam to wszystko gdzieś, tylko ty się dla mnie liczysz . Nie ważne, co się wydarzy, ile będziemy musieli przejść by być razem, ale będziemy. Po wojnie która wygramy, gdy Potter GO zabije , skończymy szkołę, pobierzemy się i będziemy mieć sieć księgarni. Obiecuje

Draco leżał na kanapie i uśmiechał się sam do siebie, jego uśmiech był bardzo szeroki. Wyglądał jak szaleniec. Hermiona wyjrzała z kuchni i zmrużyła delikatnie brwi widząc jak Draco uśmiecha się. Wyglądał podejrzanie, zawsze uśmiechał się tak gdy był z czegoś zadowolony albo jak wpadł mu do głowy szalony pomysł. Delikatnie kopnęła go i cicho się zaśmiała gdy podniósł się szybko.
- Chodź Draco, obiado-kolacja gotowa. Potem pójdę do Ginny, pilnie chce się spotkać. Mam dziwne uczucie, że coś się wydarzyło
- No dobrze, ja w tym czasie złożę wizytę mojej matce. Muszę z nią porozmawiać o tym co zrobiła.
- Ale Draco nie kłóć się z nią, ona tylko przejęła role twojego ojca. Po tym jak zniknął, by uniknąć Azkabanu, ona została głową rodziny.
- Tak wiem, postaram się być spokojny, ale niczego nie obiecuję . A teraz smacznego, bo jeszcze chwila i umrę z głodu . Będziesz miała mnie na sumieniu
Posiłek minął im na rozmowach, Draco opowiadał jej jak otworzył pierwszą księgarnie a potem jeszcze 5 tylko po to by spotkać ją, miał nadzieję, że w pewnym momencie pojawi się w którejś z nich. Opowiadał jak zatrudnił Ginny by pomagała mu wszystko ogarnąć, jak doprowadzał ją do szału gdy zbijał kubki. Wspomniał również o tym jak denerwował Pottera, uwodząc dla żartów rudowłosą. Śmiali się i rozmawiali, jakby nigdy nie rozstawali się. Po posiłku dziewczyna przebrała się w jasne jeansy i niebieski sweter, pożegnała się z blondynem i zniknęła do domu przyjaciół. Zdjęła kurtkę i szła w stronę kuchni.
- Ginny ? Ginny gdzie jesteś ? Nie będziemy bawić się w chowanego – powiedziała i wspinała się po schodach do sypialni przyjaciół. Zaglądała do każdego pokoju, weszła do jednego z nich i spojrzała na ścianę na której był gobelin. Przyglądała się drzewu genealogicznego rodu Blacków, prawie nikt już nie żył. Kilka twarzy było wypalonych, przesunęła dłonią po imieniu Syriusza, wszyscy cierpieli z powodu jego śmierci. Powoli kucnęła przy zdjęciu Dracona i delikatnie mrużąc oczy spojrzała na swoje zdjęcie tuż przy  jego. Nie byli małżeństwem, to było nie możliwe. Szybko podniosła się i ruszyła by poszukać przyjaciółki. Weszła do wspólnej sypialni Ginny i Harryego, to co się tam działo było nie do opisania. Na komodzie leżał stos mugolskich testów ciążowych, wszystkie pokazywały to samo. Wynik był pozytywny – Ginny wyjdź z łazienki , porozmawiajmy – brunetka podniosła kosz i wyrzuciła wszystkie testy i pudełka i czekała na rudą. Cicho westchnęła widząc jak przyjaciółka trzyma kolejne testy.
- Ja nie mogę być w ciąży Hermiono.  My mamy wszystko zaplanowane, to nie tak miało być. Mieliśmy mieć dzieci za jakieś 3 lata .. Hermiono ja nie mogę być w ciąży. Po prostu nie mogę – usiadła na łóżku i wybuchnęła głośnym płaczem. Opadła na poduszkę i ukryła w niej twarz chcąc zagłuszyć płacz. Rudowłosa była w rozsypce, bała się przyszłości i tego jak dziecko zmieni całe jej życie. Jej i Harry’ego. Hermiona wyjęła ze swojej torebki eliksir Słodkiego Snu, pomogła wstać przyjaciółce i podała jej fiolkę. Po tym jak dziewczyna zasnęła, magomedyczka powoli wykonała wszystkie badania po czym udała się na dół aby poczekać na przyszłego ojca. Spodziewała się po nim wszystkiego, ale nie tego, że zemdleje. Wybraniec, czarodziej który dwa razy pokonał Voldemorta, kilka razy stanął oko w oko ze śmiercią, zemdlał na wieść o tym, że zostanie ojcem. Hermiona była zawiedziona tym i nie omieszkała mu tego wypomnieć gdy w końcu go ocuciła
- Harry, naprawdę jest mi wstyd za ciebie. Zemdlałeś jak baba – mruknęła brunetka przykładając mu lód do głowy – Nie powiem o tym Ginny, musisz być dla niej podporą. Ona się boi, bardzo się boi że będziesz zły bo mieliście inne plany. Mogę z tobą zostać i poczekać, aż się obudzi.
- Nie Hermiono, nie musisz czekać. Dam sobie rade z Ginny, zaopiekuję się nią . I nie mów tego NIKOMU, nawet Malfoyowi bo będzie się ze mnie nabijać. A tak naprawdę to dla mnie te plany są mało ważne. Powiedziałem tak , bo myślałem że Ginny tak właśnie chce. Powiem jej to                 , powiem że bardzo się cieszę. I na razie nikomu nie mów. Ogłosimy to razem na obiedzie dobrze ?
- Dobrze Harry, nikomu nic nie powiem. Trzymajcie się, a ja będę uciekać. Jakby coś się działo to pisz, będę jak najszybciej się da obiecuje.
Kobieta pożegnała się z przyjacielem i zniknęła z kuchni, pojawiła się w uliczce między dwoma kamienica, wyszła powoli i rozejrzała się z lekkim uśmiechem. Weszła do Dziurawego Kotła i witając się z niektórymi osobami poszła do przejścia. Wyszła na Pokątną i uśmiechała się do siebie, tęskniła za tą atmosferą która tutaj panowała. Powoli wmieszała się w tłum i szła w stronę kawiarni w której umówiła się z Ron’em.

Draco stał przed swoim domem i analizował to co ma zamiar powiedzieć swojej matce. Zawiódł się na niej, był pewien że będzie zadowolona z jego wyboru. Jak widać mylił się, chciała zniszczyć mu życie. Wszedł powoli po domu , a swoje kroki skierował do salonu. O tej godzinie matka zawsze piła herbatę w salonie przy kominku czytając jedną z ulubionych powieści. Stanął w drzwiach i obserwował ją jak podnosi się z granatowego fotela.
- Witaj matko – mruknął i zdjął kurtkę po czym niedbale rzucił ją na drugi fotel i stał tak wsuwając dłonie w kieszenie spodni – Od kilku godzin myślę co ci powiedzieć, nawet kilka razy przeszło mi przez myśl czy nie napisać do ciebie listu. Ale to nie byłoby to samo, bo nie dostałbym odpowiedzi na pytania które chodzą mi po głowie. Wytłumacz mi dlaczego ? Dlaczego to zrobiłaś ? Czemu skrzywdziłaś mnie ? Wiesz jak cierpiałem po tym jak odeszła, szukałem jej cały czas . A ty spokojnie na to patrzyłaś, patrzyłaś jak szalałem.
- Synu … Ucisz się to ci odpowiem na wszystko – powiedziała obserwując syna w spokoju. Wiedziała , że był bliski wybuchowi. Nigdy nie był opanowany jak Lucjusz, zawsze musiał się hamować. Gdy usiadł na fotelu i wbił w nią szare oczy wzięła głęboki wdech i wydech – Zacznę od początku. Po tym jak twór ojciec zniknął, wszyscy zaczęli podejrzewać że zginął. Ja musiałam przejąć jego miejsce. Zadbać o przyszłość rodziny, o to by nasz ród przetrwał w odpowiedni  sposób. Nie mogłam pozwolić by ona to zniszczyła. Wiedziałam, że jesteś z nią. W czasie świąt w 6 klasie, jak przyjechałeś do domu. Byłeś inny niż zawsze, chciałeś wrócić tam jak najszybciej. To było dziwne, twój ojciec  twierdził że chcesz popracować nad przejściem. Ja czułam, że coś innego za tym stoi. Tak mówiło serce matki. I wyszło na jaw, w Hogsmeade spotkałam się z Blaisem. Zmusiłam go by mi powiedział prawdę, dałam mu Veritaserum. Nie chciał mi powiedzieć, długo ze sobą walczyć. Niestety przegrał walkę sam ze sobą i powiedział wszystko. Myślałam, że to tylko takie chwilowe zauroczenie, aż do momentu jak po wojnie pokłóciłeś się z ojcem. On dwa dni później zniknął zostawiając mi kartkę. Pozbądź się szlamy i zrób coś by nasz syn związał się z Dafne. Chciałam od razu zacząć działać, ale ty zniknąłeś razem z nią. Szukałam was i znalazłam na urodzinach Pottera. Granger to naprawdę wytrwała zawodniczka. Wiesz co jej obiecywałam ? Dawałam jej takie sumy za które mogłaby spokojnie żyć do końca życia. A ona nie. Byłam gotowa oddać jej wszystko, dom , pieniądze. Nie chciała nic. To zaproponowałam układ. Wiesz dokładnie o co w tym chodziło. Nie chciałam byś cierpiał, wypełniałam tylko rozkaz twojego ojca Draconie, a z drugiej strony nie bardzo mi ona odpowiada. Pewnie byś zapomniał o niej, liczyłam na to bo zostały niecałe dwa lata. Miałam nadzieję, że w końcu odpuścisz. Na moje nieszczęście Blaise to bałaganiarz i zostawił list i znalazłeś ją – mruknęła niezadowolona i napiła się chłodnej już herbaty – Powinieneś poznać w tym momencie pewną historię rodziny Malfoyów. Kilka pokoleń wstecz , jeden z twoich przodków bardzo lubił bawić się. Miał dużo kobiet, uwielbiał ich towarzystwo, jak każdy Malfoy i ślizgon. Jednak on nie przestrzegał reguł. Sypiał z tymi kobietami, mugolkami , półkrwi. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to że kilka jego kobiet, pochodzenia mugolskiego, zaszły z nim  w ciąże. Został wydziedziczony, a te kobiety .. zniknęły raz na zawsze. Na każdego następnego członka rodziny została rzucona tak jakby klątwa. Był bezpłodny do czasu ślubu, albo uzyskania 26 lat. To miało uchronić ród od niechcianych ciąż i pozwalał wyszumieć się młodemu dziedzicowi. Z tobą też tak jest ..  Draco proszę, zrezygnuj z tej chorej miłości. Ożeń się z Dafne i spłodź dzieci które będą miały czystą krew.
- DOSYĆ MATKO ! Dosyć ! Nigdy tego nie zrobię, zrozum to. Granger znaczy dla mnie wiele. To dzięki niej nie odebrałem sobie życia w 6 klasie. To ona mnie wtedy uratowała. Powinnaś być jej wdzięczna, bo uratowała ci syna. Powiem Hermionie, powiem że dzieci będę mógł mieć za 2 lata. Ale ślub weźmiemy wcześniej. Nie obchodzi mnie nic innego mamo. To jest znak naszej miłości – wskazał na bransoletkę na nadgarstku – To mi dawało siłę by ją odnaleźć . Odpuść już teraz, nie prowadź z nią dalej tej głupiej gry. Nie wygrasz z nami.
Blondyn podniósł się zakładając szybko kurtkę i zniknął, był wściekły. W głowie miał natłok myśli, wszystko mu się mieszało. Słowa matki miał przed oczami, historie którą mu opowiedziała. Widział swojego przodka w towarzystwie kobiet, jego kochanki które zaszły w ciąże. Musiał odreagować , zapragnął upić się. Potrzebował Ognistej Whiskey, i to kilku litrów.

Hermiona była porannym ptaszkiem. Tym razem było inaczej, do domu wróciła w środku noc i mimo tego, że wybiła już 10 ona dalej spała. Obudziła się półgodziny później. Podniosła się powoli i spojrzała na 6 sów pukających do jej okna. Zdziwiona podniosła się z łóżka i otworzyła okno, odebrała wszystkie listy a sowy odleciały. Usiadła na łóżku i przeglądała listy. Jeden od Proroka Codziennego, drugi od Luny, trzeci od Harry’ego i Ginny, czwarty od Blaise , piąty od pani Weasley , a szósty od jej rodziców. Podniosła głowę i spojrzała na sowę która wleciała do pokoju i rzuciła na jej kolana Proroka. Rozwinęła gazetę która zaraz upuściła. Nagłówek był przerażający :

KONIEC ŚWIATA MAGICZNEGO !! HERMIONA JEAN GRANGER (25 L.) i DRACO MALFOY (24 L.) ZARĘCZYLI SIĘ !”
"Wczoraj wieczorem mieliśmy już gotowy numer dzisiejszego Proroka. Tematem na pierwszą stronę miała być inna, również zaskakująca wiadomość. Jeden z naszych reporterów przez przypadek zauważył Ginny Weasley (23 l.) w mugolskiej aptece kupującej testy ciążowe ! Więcej informacji na ten temat na 3 stronie. Wracając do dzisiejszego newsa, późnym wieczorem przyleciała do nas sowa z informacją o młodym Malfoy’u. Osoba z jego środowiska wysłała nam informacje, że trwający od 6 klasy związek przeszedł w kolejną fazę. Draco Malfoy, syn Lucjusza i Narcyzy Malfoy’ów postanowił zerwać z tradycją rodzinną i poślubić czarownicę mugolskiego pochodzenia. Próbowaliśmy skontaktować się ze stronami, ale żadna nie odpowiadała. Panna Granger była widziana w jednym z klubów razem ze swoim przyjacielem Ronaldem Weasleyem, świadek ich spotkania zdradził że dużo wypili i rozmawiali. Pana Malfoya nikt nie wiedział i nie wiadomo gdzie on jest. Ich wspólni przyjaciele są również zaskoczeni tą nowiną. Czy to są tylko plotki czy może prawda ? W jutrzejszym numerze przedstawimy wam wszystkie fakty które poznamy, będziemy was informować na bieżąco. " 



Bruneta odłożyła gazetę i patrzyła w jeden punkt, zaręczeni ? Przegapiła coś wczoraj ? Spali przez kilka godzin , a potem zjedli  obiad. Nie, nic takiego nie mogło się wydarzyć. Szybko zdjęła koszulkę i założyła bieliznę, rajstopy i granatową sukienkę. Szybko umyła zęby , sięgnęła po płaszcz proroka i zniknęła do domu Blaise.
- Zabini !? – zawołała i zajrzała do kuchni, zasłoniła dlonia oczy i stała tak nie chcąc widzieć tyłka Diabła. – Już ci kiedyś powiedziałam, że kuchnia nie służy do tego Blaise.
- Ale ja nie mogłem się powstrzymać, nie będę wiedzieć Astorii przez tydzień – mruknął niezadowolony i zaczął całować blondynkę – Wyjeżdża i zostawia mnie samego
- Blaise to tylko tydzień, wiesz gdzie będę. Zawsze możesz wpaść – dziewczyna mruknęła w jego usta a po chwili zniknęła, żegnając się wcześniej z brunetką.
- Powiedz mi gdzie mieszka Malfoy
- Powinnaś to wiedzieć, w końcu jesteście jego narzeczoną . Nie powiedzieliście mi nic wczoraj
- Nie jesteśmy zaręczeni Blaise ! Wczoraj pół dnia spaliśmy , zjedliśmy późny obiad i ja poszłam do Ginny a on do matki. Gadaj gdzie on jest , albo wyśle do Proroka zdjęcie twojego tyłka
- Uu jaka groźna, mrrrr kocico już ci mówię – mruknął i podał jej wizytówkę Dracona – To o co chodzi z tą nowiną ? Skąd oni to wiedzą ?
- Nie mam pojęcia Blaise , naprawdę nie wiem kto im to napisał. Nikt nie wiedział , że byliśmy razem. Idę do niego, może to on wysłał im tą sowę na złość matce – brunetka spojrzała na adres i po chwili zniknęła. Rozejrzała się po mieszkaniu i skrzywiła się delikatnie czując smród alkoholu. Weszła do salonu i podniosła jedna z kilku butelek po Ognistej. Machnęła różdżką a butelki zniknęły, poduszki wróciły na miejsce a plamy z podłogi zniknęły. Skierowała się w stronę schodów i otworzyła drzwi, podeszła do wielkiego łóżka i ściągnęła kołdrę z blondyna.
- Malfoy  ! Wstawaj
- Ciiiiii ja śpie mamo
- Mamo ? Mamo ?! Wstawaj i wytłumacz mi co tu się dzieje ! W salonie mnóstwo butelek po Ognistej , ty pijany. To ty wysłałeś sowę do Proroka tak ? – złapała szklankę z wodą i wylała na niego -  Za 5 minut masz być na dole - warknęła zła i zeszła na dół. Oparła dłonie na blacie kuchennym a czoło o górną szafkę. Wstawiła wodę na kawę i cicho westchnęła. Była zdenerwowana, nigdy nie znosiła tego, że ktoś robił coś bez jej wiedzy. Zawsze chciała wszystko wiedzieć, niewiedza bardzo ją frustrowała. Wyjęła dwa kubki i wsypała do niej kawę, odwróciła się czując dłonie na swoich biodrach.
- Nie bij – mruknął cicho i patrzył na nią delikatnie przesuwając dłońmi po jej biodrach – Powiedz mi o jaką sowę ci chodzi ? Wróciłem do domu i wypiłem kilka butelek whiskey. Musiałem ochłonąć po spotkaniu z matką. Zasnąłem na kanapie, a po 3 poszedłem do sypialni
- Do Proroka Draco, ktoś wysłał sowę do gazety z informacją o naszych zaręczynach – powiedziała cicho opierając czoło o jego ramie – Dostałam już 5 sów .. Blaise, Harry i Ginny, pani Weasley, Luna , rodzice. Domyślam się w jakiej sprawie piszą. Na pewno chodzi im o tego newsa..  Kto to mógł zrobić Draco  ? Masz jakieś typy ?
- Moja matka, jestem tego pewien. Tylko pytanie po co ? Albo chciała pokazać co będzie jak to się wyda, albo zdecydowała odpuścić .. Napiszę do niej i zażądam wyjaśnień. No już kochanie , nie denerwuj się. Wszystko wróci do normy, obiecuje – szepnął obejmując brunetkę bardziej. Przesunął dłonią po jej plecach i uśmiechnął się pod nosem czując  odsłonięte plecy dziewczyny.

wtorek, 10 stycznia 2017

#3 Wojny o Ciebie Draco, o twoje życie i szczęście.


Brunetka wróciła do domu po trzech godzinach, po wizycie u Narcyzy musiała odetchnąć. Przeszła kilkanaście kilometrów, próbowała to wszystko jakoś ułożyć sobie w głowie. Za dużo się wydarzyło w ciągu ostatnich kilku godzin. Pojawienie się Draco, poród bliźniaczek i konfrontacja z panią Malfoy. Delikatnie pchnęła białą furtkę i podeszła do drzwi swojego domu. Otworzyła je powoli i oniemiała, w jej domu  roiło się od rudowłosych osób które przekrzykiwały się. Odwiesiła płaszcz i spojrzała na wymęczoną Pansy, zdenerwowanego George, zagubionego Blaise i zirytowanego Dracona. Harry z Ginny zabawiali dwie nowonarodzone istotki, Ron usiłował przekonać  brata by zostawił Pansy bo to ich wróg, Fleur próbowała wytłumaczyć Charliemu, Billowi i Arturowi żeby więcej nie pili, a Molly … Molly próbowała wepchnąć z Pansy zupę.
- DOSYĆ ! WSZYSCY MAJĄ STĄD WYJŚĆ ! – harmider panujący w salonie ucichł a wszystkie 12 par oczu skierowały się na nią, pani Weasley chciała coś powiedzieć ale podniesiona powoli dłoń Hermiony nie pozwalała – Co tutaj się wyprawia ? Czy ja nie mogę wyjść na chwilę z domu ? Proszę o opuszczenie wszystkich oprócz Pansy, George , Zabiniego i Malfoya. N.A.T.Y.C.H.M.I.A.S.T. – powiedziała obserwując jak Weasley’e i przyszli państwo Potterowie powoli zbierając się do wyjścia. Pożegnała się z każdym zatrzymując Rona, Harryego i Ginny, wyprowadziła ich na zewnątrz i obserwowała uważnie zaciskając mocno usta. – Czekam na wyjaśnienie, kto wydał George i Pansy ? Ciebie Ron o to nie podejrzewam, ale zaraz do Ciebie wrócę. No ? Które z was wydało ich ?
- J.. j.. ja – wyjąkał Harry ze spuszczoną głową i czekał na uderzenie. Doskonale wiedział, że źle zrobił. Zorientował się dopiero po tym co zaczęło się dziać w domu Hermiony, ale było już za późno.
- Straciłeś rozum ? Pansy jest wykończona porodem, a wy mi sprowadzacie tutaj wszystkich Weasleyów ? Człowieku cała 4 powinna odpoczywać, w CISZY i SPOKOJU. Dopóki nie wydam pozwolenia , nie chce widzieć nikogo. Znikać albo zabije – powiedziała a po chwili ich nie było, powoli odwróciła się do Ronalda i wbiła palec w jego tors – Ronaldzie Biliusie Weasleyu czyś ty postradał zmysły ? Jak możesz w takiej chwili urządzać awanturę swojemu bratu ? Został ojcem dwóch ślicznych dziewczynek, a ty robisz mu wyrzuty, że związał się z Pansy ? Oszalałeś ? Wojna się skończyła, status krwi nie jest już aż ważny. Wiadomo, że dalej dla niektórych jest ważne, ale nie mówi się o tym głośno. Wrogowie teraz są naszymi przyjaciółmi, znajomymi. Zmień tok myślenia, spójrz jaki twój brat jest szczęśliwy. Odwróć się i zobacz jego troskę o Pansy. Świat się zmienił Ron, poglądy i ludzie także. Jeśli nie masz zamiaru przeprosić George i Pansy, nie pojawiaj się w moim domu dopóki oni tutaj będą – powiedziała a następnie szybkim krokiem poszła do domu. Zamknęła drzwi i przeszła do salonu – Draco i Blaise zanieście dziewczynki na górę do pokoju obok mojego. George idź do kuchni i zaparz zioła dla Pansy, te w zielonej puszcze – wydała polecenia a gdy została sama z młodą matką usiadła obok niej i nakryła ją kocem – Przepraszam Pansy, nie powinnam was zostawiać, ale musiałam pilnie coś załatwić. Już nie będą cię nachodzić, dopóki nie poczujecie się lepiej. Wszyscy mają zakaz zbliżania się do was.

Dni mijały, a dziewczynki już pokazały swój charakterek. Obserwowanie młodych rodziców jak zajmują się swoimi skarbami sprawiały, że Hermiona zapragnęła tego samego. Chciała mieć męża i dziecko. Pomagała im, uczyła jak przewijać maleństwa, jak karmić. Pierwszy raz widziała jak Weasley notował coś tak pilnie, w szkole nigdy nie można go było nawet  zagonić do napisania wypracowania. Blaise był częstym gościem w domu Granger, badał dziewczynki i jednocześnie rozpieszczał je. Miał zostać ojcem chrzestnym jednej z nich. Jednak obdarowywał je obie prezencikami. Dzień po incydencie który miał miejsce w domu brunetki, pani magomedyk udała się do Nory. Każdy bez wyjątku dostał zakaz odwiedzania młodych rodziców, aż do odwołania. Wszyscy okazali skruchę i obiecali nie zakłócać spokoju młodej matki i dzieci. Po prawie 3 tygodniach Hermiona pozwoliła opuścić swój dom młodym rodzicom z dziećmi, przez kilka dni jeszcze odwiedzała ich i obserwowała jak dają radę sami. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że teraz jej miejsce zajmie pani Weasley, która nie mogła doczekać się pierwszych wnuków.
W listopadowy piątkowy mroźny wieczór wróciła do domu, pół dnia spędziła z Pansy i pomagała jej ułożyć wszystkie ubranka i przybory dla dzieci, które otrzymali od znajomych i rodziny. Na ścianie wisiało mnóstwo kartek które były dołączone do prezentów. Brunetka ściągnęła kozaki i odłożyła je  do szafki, rozwiązała szalik i odłożyła na półkę po czym zsunęła płaszcz i odwiesiła go. Była wykończona, ostatnie tygodnie spędziła na opiece nad Pansy, a potem jeszcze nad jej dwójką dzieci. Nie było po niej widać zmęczenia. Ukrywała je szczelnie pod maską, teraz mogła pozwolić sobie na chwile odpoczynku. Zsunęła ze stóp czarne skarpetki i odesłała je ruchem ręki do łazienki, przeszła powoli do kuchni by po chwili wrócić do salonu z kieliszkiem czerwonego wina. Kucnęła przy kominku i rozpaliła go, usiadła na puchatym dywanie i przyglądała się językom ognia które toczyły wojnę między sobą, każdy chciał sięgnąć wyżej. Brunetka cicho westchnęła i rozkoszowała się ciszą pijąc powoli wino, uśmiechnęła się swoich myśli i przeciągnęła się cicho przy tym mrucząc.
- Zastanawiałem się czemu uwielbiam cię obserwować .. I już znam odpowiedź na to pytanie. Każdy twój ruch sprawia, że mam ochotę się na ciebie rzucić. Uwodzisz każdym ruchem, nawet jak tego nie chcesz – cicho szept rozległ się po pokoju, a dziewczyna nawet nie odwróciła się tylko uśmiechnęła się delikatnie
- Myślałam, że już nigdy się nie zjawisz Malfoy..
- Musiałem obmyślić dokładny plan ukarania cię Kochanie, w końcu ty znikałaś sobie i zostawiałaś mnie samego. A teraz cię znalazłem i dam ci porządną karę – mruknął cicho i obserwował jak jej ciało spięło się. Powoli podniósł się z zajmowanego fotela i  wolnym krokiem podszedł do niej, usiadł za nią na swoich zgiętych nogach i przesunął dłonią po jej plecach, drugą powoli odgarnął włosy na jedno ramie i pocałował ją w odsłonięte ramię
- To nie tak Draco .. nie znikałam bo chciałam. Opowiem ci o tym , ale nie teraz. Jeszcze nie mogę ci tego powiedzieć
- Ciii Granger, o tym porozmawiamy potem, mamy na to czas. Teraz zajmiemy się czymś innym – delikatnie wyjął z jej dłoni kieliszek i odstawił go na stolik. Złapał za dół swetra i powoli podciągnął go zdejmując z niej. Odłożył go na bok delikatnie popychając ją na dywan, pochylił się nad nią i delikatnie przesunął zimną dłonią po jej boku. Uśmiechnął się pod nosem gdy zadrżała pod jego dotykiem i zamknęła oczy. Powoli podciągał biały podkoszulek i ściągnął go z niej rzucając za siebie. Wyglądała tak jak wtedy, jak za każdym razem gdy mieli się kochać. Uwodziła wzrokiem, drobnymi gestami, nie musiała nic mówić. Uczestniczył  w tej grze, doprowadzał ją do takiego stanu, że nie myślała o niczym innym jak tylko o tym aby w końcu wszedł w nią. Wtedy następowała zamiana ról, to ona doprowadzała go do obłędu. Prowokowała go, uwodziła. Szeptała jak bardzo go pragnie. Przyjmowała pieszczoty , a potem je oddawała. Wiedział, że tak będzie i tym razem. Nie spodziewał się jednak co ona planuje. Złapała go za koszulę i przyciągnęła do siebie całując go zachłannie. Tęsknota którą odczuwali oboje doskonale była widoczna. Brunetka objęła go w biodrach szczupłymi nogami pozwalając pociągnąć się na jego kolana. Powoli przesunęła dłonią po jego torsie, a drugą dłoń wsunęła w jego blond włosy. Patrząc mu głęboko w nocy ponownie pocałowała go, nie był to już zachłanny pocałunek. Był powolny, delikatny, ale pełen pasji. Chłopak odwzajemnił go obejmując ją w talii i przesuwając dłonie na jej pośladki aby nie zsunęła się na podłogę.
- Draco .. Tak bardzo mi cię brakowało. Przepraszam, tak bardzo przepraszam .. – szepnęła delikatnie opierając czoło o jego, a po policzku spłynęła łza. Przez te 4 lata widziała się z nim tylko 5 razy, to tak jakby któreś z nich było w więzieniu, a uzyskanie pozwolenia na widzenie graniczyło z cudem. Pragnęła powiedzieć mu wszystko, całą prawdę, ale nie mogła. Miała umowę, kończyła się ona za ponad półtora roku. Bała się, że on nie zrozumie i odejdzie, a wtedy przegra wojnę o jego szczęście. I nagle poczuła to, jej ciało, umysł zostały uwolnione spod skomplikowanego zaklęcia. „ Możesz mu wyjawić prawdę, ale pamiętaj gra dalej się toczy. Jeszcze półtora roku” . Cichy szept w jej głowie sprawił, że łzy zaczęły lecieć po jej policzkach. Łzy szczęścia.
- Hermionko … czemu płaczesz ? Proszę spójrz na mnie, nic nie zrobiłem prawda ? Proszę spójrz na mnie – zmartwiony głos mężczyzny sprawił iż podniosła głowę, delikatnie starła łzy i pociągnęła nosem.
- Nic nie zrobiłeś .. Po prostu jestem szczęśliwa bo jestem blisko, jestem blisko wygrania wojny – przesunęła wilgotnymi opuszkami palców po jego policzkach i patrzyła mu głęboko w oczy pociągając co chwilę nosem
- Jakiej wojny Hermiono ? Voldemort nie żyje, wojna się skończyła już dawno.
- Wojny o Ciebie Draco, o twoje życie i szczęście. Możesz być zły po tym co usłyszysz i zrozumiem każdą Twoją decyzję .. Ale teraz posłuchaj mnie proszę – sięgnęła po swój sweter i założyła go, spojrzała na kieliszek i wypiła całą zawartość. Spojrzała na Dracona który obserwował każdy jej ruch, siedział oparty o podnóżek w lekkim rozkroku, usadowiła się miedzy jego nogami twarzą do niego i ujęła jego dłoń bawiąc się jego palcami tak jak w Hogwarcie. Często spędzali tak czas w Pokoju Życzeń. Rozmawiali albo milczeli,  ale byli razem i to było dla nich najważniejsze
- Zamieniam się w słuch mon chéri
- Cztery lata temu , po urodzinach Harry’ego przed północą do pokoju zastukała sowa. Miała dla mnie list, odczytałam go i szybko się ubrałam. Pocałowałam cię i zniknęłam. Zniknęłam do twojego domu, do Malfoy Manor. Twoja matka chciała ze mną pomówić. Zrobiła mi długi wykład na temat czystości krwi, że zostało już niewielu czarodziei z tym statusem. Narcyza oznajmiła, że nie chce się tak łatwo poddać i zrezygnować z wnuków czystej krwi. Powiedziała, że ma dla ciebie kilka kandydatek. Wszystkie są czystej krwi, mają dobre geny i ich rodziny są bardzo zamożne, oraz czekają na tylko jej znak. Próbowała mnie przekonać bym zrezygnowała z ciebie, bo przecież ja chce dla ciebie dobrze. A jak zwiążesz się ze mną, to staniesz się pośmiewiskiem. Stracisz swoją reputacje… Proponowała mi pieniądze, odmawiałam. Proponowała mi wiele dóbr bym tylko z ciebie zrezygnowała. Odmawiałam. Stwierdziła, że jestem twardą sztuką bo każda inna już dawno by wzięła pieniądze. Zaproponowała układ, grę. Och nie mam pojęcia jak to nazwać Draco. Naprawdę nie wiem, ale powiedzmy że to była gra, a wygraną był twój los. Narcyza uznała, że jeśli nasze uczucie przetrwało rok w takich brutalnych warunkach, przetrwało wojnę , przetrwało w czasie moich tortur przez Bellatrix, to może i przetrwa 6 lat. Wszystko miało polegać na tym, że mam zniknąć . To miało udowodnić czy naprawdę coś do mnie czujesz.. Czy będziesz mnie szukać. Chciałam byśmy mogli widywać się przynajmniej raz w roku, po kilku godzinach negocjacji udało się. Ja miałam zniknąć, nie miałam prawa się z tobą kontaktować , nie mogłam nawet przez kogoś. A ona nie mogła do niczego cię zmuszać, nie mogła planować twojego ślubu, nie mogła namawiać cię do tego byś zapomniał o mnie. Wszystko miało zależeć od ciebie. Po 6 latach, jeśli dalej chciałbyś ze mną być Narcyza obiecała odpuścić. Rzuciła na mnie czar, miała mnie pod kontrolą. Znała mój każdy ruch, żadna z nas nie miała możliwości oszukiwania. Podpisałyśmy umowę, za złamanie jej była śmierć.  Koniec umowy mógł nadejść wtedy kiedy ty sam mnie odnajdziesz i tak się stało. Odnalazłeś mnie. Wtedy .. po porodzie Pansy udałam się do Twojej matki oznajmić, że sam mnie odnalazłeś. Nastąpił koniec gry, a teraz twoja matka zdjęła ze mnie czar..  Jednak to tylko początek, jeszcze półtora roku i odpuści. Więcej nie mogę ci powiedzieć .. Na razie wygrałam, na razie prowadzę ja – zakończyła swoją wypowiedź trzymając jego dłoń, cały czas patrzyła mu w oczy. Delikatnie głaskała jego dłoń bojąc się co on zrobi. W najlepszym wypadku pogniewałby się i wybaczył jej, a najgorszym odwróciłby się od niej. Z wyzywałby ją i zostawił łamiąc jej serce. Czekała, patrzyła na niego i czekała, aż coś powie. Jego kamienna mina nie zdradzała żadnych emocji. Stalowe oczy patrzyły gdzieś w dal. Minuty mijały, a on milczał. Wiedziała co to oznacza, straciła go. To miały być ostatnie ich chwile razem, powoli puściła jego dłoń i delikatnie odsuwała się od niego by wstać, nie chciała wzbudzać w nim litości. Chciała zamknąć się w łazience i czekać aż opuści jej mieszkanie by pozwolić płynąć swobodnie łzom. Powoli podniosła się poprawiając sweter, daleko nie zaszła. Blondyn podciął ją za nim dobre się podniosła i pochylił się nad nią.
- Gdzie się wybierasz ?
- Myślałam że to koniec .. Milczałeś
- Bo analizowałem to wszystko Hermiono, musiałem na spokojnie przemyśleć to co mi powiedziałaś. I między nami nie będzie końca, pomyliłaś się. Nie opuszczę cię Hermiono. Po prostu muszę porozmawiać z moją matką, na temat jej zachowania . No już uśmiechnij się mon chéri  już dosyć smutków – delikatnie wsunął rękę pod jej plecy i przyciągnął ją do siebie mocno. Bez żadnych problemów podniósł się z nią i udał się na górę. Delikatnie całował ją po twarzy i delektował się jej bliskością. Posadził ją na łóżku i ściągnął z niej spodnie rzucając w kąt sypialni, ten sam los spotkał sweter i koronkowy stanik. Sięgnął pod poduszkę i wyjął swoją czarną koszulkę ze szkoły którą jej podarował i założył jej. Pozwolił aby między czasie pozbyła się jego koszuli i rozpięła spodnie. Zsunął je i położył się obok niej nakrywając ich kołdrą. Objął ją ręką splatając ich dłonie i przyciągnął do siebie. W końcu miał ja obok siebie, mógł cieszyć się jej bliskością. Nie wiedział jednak jeszcze co go czeka by mógł cieszyć się tym w 100 %.

Sobotni poranek nie był tak cudowny jak piątkowy wieczór, obudziły go promienie słońca przedzierające się przez jasną zasłonkę. Cicho przeklinając Granger i nienawiść jej do czarnego zwlókł się z łóżka i rozejrzał po pokoju, byłej Gryfonki nie było w pokoju. Sięgnął po swoje spodnie i założył je. Zdjął wyprasowaną koszulę i powoli założył ją i zszedł na dół zapinając guziki. Uśmiechnął się pod nosem słysząc nucenie z kuchni, wszedł powoli do pomieszczenia i przyjrzał się brunetce która seksownie kręciła biodrami i nuciła jedna z ulubionych melodii mając na sobie tylko jego koszulkę sprzed kilku lat. Oparł się ramieniem o futrynę drzwi i obserwował ją. Dopiero teraz dotarło do niego, co stracił przez matkę. Stracił przez nią ponad 4 lata takich widoków, prawdopodobnie teraz Granger mogłaby być jego żoną, może mieliby już dziecko, albo by wspólnie na nie oczekiwali. Był zły, jego napięte mięśnie to pokazywały, takiego właśnie go zauważyła. Odłożyła nóż i powoli podeszła do niego. Przesunęła palcami po jego dłoni i stając na palcach pocałowała go w brodę, uśmiechnęła się gdy poczuła jak się rozlużnia.
- Malfoy, nie myśl już o tym .. Teraz musimy poczekać, jeszcze trochę i będzie dobrze – powiedziała i pogłaskała go po policzku delikatnie – Chce żebyś się uśmiechnął i dał mi buziaka na dzień dobry – zaśmiała się cicho gdy podniósł ją oplatając się w biodrach jej nogami i pocałował ją długo i zachłannie. Szedł tyłem kierując się na najbliższą kanapę, opadł na nią przyciągają ją bliżej siebie. Teraz już nie liczyło się nic i nikt, byli oni. Świat za drzwiami mieszkania nie istniał. Jego dłonie podciągnęły szybko bluzkę i wodziły palcami po jej plecach doprowadzając ją do drżenia z podniecenia. Brunetka nie była bierna, poruszała biodrami napierając na jego krocze. Poruszała nimi powoli ocierając się o niego, chciała go podniecić, tak jak on to robił jej. Nie chciała już uwodzić, chciała działać, chciała podniecać. Napierała bardziej na jego krocze, pocałunek nabierał na namiętności i sile. Nie panowali nad sobą, dłonie badały swoje ciała nawzajem. Krew buzowała w ich ciała. Nie słyszeli nic. Po pokoju roznosiły się westchnienia, ciche jęki , pomruki. Koszula blondyna wylądowała na ziemi, złapał brunetkę mocno w talii i położył ją na kanapie nakrywając swoim ciałem, delikatnie opierał się na jednej dłoni by nie zgnieść jej . Wpił się w jej usta całując ją zachłannie a drugą wolną ręką powoli podciągał jej koszulkę. Uśmiechnął się pod nosem czując pod palcami pierś, delikatnie masował ją powoli podnosząc bluzkę .
- Stop ! Już dosyć ! Ja tu jestem – powiedział udawanym oburzeniem i  obserwował jak para odskakuje od siebie. Blondyn wylądował z hukiem na ziemi a brunetka podniosła się uderzając głową w półkę nad kanapą
- ZABIJĘ CIĘ ! – wrzasnął blondyn zrywając się z podłogi i podszedł do jeszcze swojego przyjaciela i zacisnął dłoń na jego szyi – Od jak dawna tu jesteś ? Jak długo nas bezczelnie obserwujesz ?
- Puść mnie – wychrypiał czarnoskóry  mężczyzna, a gdy mógł swobodnie oddychać odsunął się szybko od wściekłego przyjaciela i stanął przy oknie patrząc na parę która mogłaby zabić samym wzrokiem – Od prawie samego początku, myślałem że sobie ze mnie żartujecie i chcecie się ze mną podroczyć , dałbym sobie rękę uciąć że mnie widzieliście. Chyba się jednak myliłem
- Myliłeś się ? Doprawdy ? Ja cię zabiję ! Zabiję cię naprawdę i nikt mnie nie powstrzyma . Granger idź do kuchni , nie chce żebyś patrzyła jak zabijam Zabiniego
- Nie rozkazuj mi w moim domu Malfoy.. Chodź tutaj do mnie i pocałuj mnie w głowę bo mam guza , a ty Blaise przynieść mi lód z lodówki i masz nam zrobić śniadanie. Nad resztą kary jeszcze pomyśle. No już – brunetka mruknęła i usadowiła się na kolanach blondyna przytulając się do niego . Po śniadaniu upewniając się, że blondyn ochłonął poszła na górę pod prysznic. Brunet obserwował przyjaciela zmywając po śniadaniu
- Widzę,  że wróciliście do siebie Smoku. Chyba jesteś szczęśliwy co ? Teraz zamieszkacie ze sobą weźmiecie ślub i będziecie mieć gromadkę dzieci, a ja oczywiście będę ojcem chrzestnym.
- Zapomnij, jeszcze ci nie wybaczyłem tego, że nas podglądałeś i kłamałeś mi prosto w oczy mówiąc, że nie utrzymujesz z nią kontaktu. Jeszcze mi powiedz, że wiedziałeś co moja matka wymyśliła. Co zaproponowała Granger , jeśli powiesz mi że tak to lepiej stąd uciekaj bo wtedy naprawdę cię zabije
- Nic nie wiedziałem stary. Hermiona odzywała się do mnie co jakiś czas gdy potrzebowała eliksirów. Spotkaliśmy się tylko raz, prawie 4 miesiące po tamtych urodzinach Pottera. Powiedziała, że nie mogę nic powiedzieć tobie, że widziałem się z nią , że wiem gdzie jest. Złożyłem przysięgę, że z moich ust nie dowiesz się gdzie ona jest . Powiesz mi co wymyśliła twoja matka ? – brunet wytarł dłonie i zaczął wysłuchiwać historii przyjaciela. Był zaskoczony tym co usłyszał, nigdy nie spodziewał się takiego zachowanie po matce przyjaciela – Nie no stary … nie wierzę. To twoja matka wymyśliła. Ale zobacz .. Hermiona zgodziła się na to, jej zależy na tobie. Walczy o ciebie , kurde też chciałbym taką dziewczynę. Zabiorę ci ją
- Astoria nie będzie chyba z tego zadowolona, tak sądzę – mruknął uśmiechając się wrednie pod nosem gdy Diabeł zaczął się krztusić pitą kawą. Klepnął go mocno w plecy i przeszedł do salonu rozkładając się na kanapie i patrzył w sufit zadowolony z siebie
- Skąd wiesz o mnie i Astorii ? Nikt nie wiedział, nikt się nawet nie domyślał ..
- Bo wiesz , dzień po tym jak odwołałem nasze spotkanie i przyszła do mnie Astoria , to wspomniałem , że nie dziwie się że nie masz kobiety. Czy coś takiego, a nasza blond przyjaciółeczka mocno się zarumieniła. To było pewne że coś was łączy – mruknął cicho z uśmiechem i spojrzał kątem oka na przyjaciela
- Zabije cię Sherlocku ..  Dobra ja spadam, zostawiam rzeczy dla Hermiony i znikam. Muszę wrócić do pracy, a potem randka z Astorią

Blondyn z lekkim uśmiechem wpatrywał się w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą stal jego przyjaciel. Blaise i Astoria, nigdy nie przypuszczał, że oni mogą być razem. Wydawałoby się, że są swoimi przeciwieństwami. W czasach szkoły to Astoria była ta opanowaną, Blaise szalał. A teraz ? Blaise odpowiedzialny magomedyk, czasami zdarzało mu się zaszaleć. Ale kto nie miał takich momentów ? Astoria szalona, rozrywkowa, wszędzie jej było pełno. Przeciwieństwa się przyciągały i tutaj tak właśnie było. Kibicował im, chciał aby Blaise i Astoria byli tak samo szczęśliwi jak Pansy i Weasley. Nie bardzo odpowiadało mu to, że to rudzielec jest jej mężem i ojcem dzieci. Gdy zobaczył jej uśmiech i te iskierki w oczach gdy tuliła swoje córeczki, przestał marudzić. Najważniejsze było jej szczęście. Dla niego najbardziej liczyło się szczęście przyjaciół. Do tej grupy należał także Potter z Ginny, czekał na ich ślub, a najbardziej na wieczór kawalerski. Już miał wszystko zaplanowane i czekał tylko na datę. Grupa jego przyjaciół powoli zwiększała się, co jakiś czas grupa zwiększała się o jedną albo dwie osoby.
Hermiona weszła do pokoju w szmaragdowej sukience i czarnych rajstopach, powoli podeszła do kanapy na której leżał Draco i usiadła na jego kolanach i pogłaskała go po policzku delikatnie. Mężczyzna nawinął sobie na palec kosmyk jej włosów i przyglądał się jej z uśmiechem. Delikatnie złapał ją za dłoń i pociągnął na siebie zamykając ją w swoich ramionach. Oparł policzek o czubek jej głowy i wsłuchiwał się w jej spokojny oddech. Zazdrościł zakochanym ludziom , gdy chodził do parku zazdrościł młodym rodzicom którzy spacerowali ze swoimi dziećmi. Teraz może mieć to samo, ma  już Hermionę i obiecał sobie, że już będzie coraz lepiej. Myślał o ślubie, wyobrażał sobie ich przyszłość .. A ona ? Myślała o tym samym, planowała ich ślub , zastanawiała się co będą robić potem. Ile będą mieć dzieci i jakie będą. Myśleli o tym samym, wtuleni w siebie planowali swoją przyszłość i w tak zasnęli. Pogrążeni w myślach usnęli, szczęśliwi..

______________________
Odcinek poświęcony tylko Draco i Hermionie , musi być trochę słodko by potem było gorzko. Domyślam się , że znajdziecie tam błędy. Sprawdzałam tekst kilka razy, co zauważyłam to poprawiłam. Mam nadzieję, że odcinek się podobał tak jak pozostałe :)

niedziela, 8 stycznia 2017

#2 Blaise ! Jeśli to ty to jestem z ciebie ogromnie dumna. Myślałam, że znowu się … och


Londyński apartament w centrum miasta. Okna zasłonięte roletami. W mieszkaniu panowała cisza, cudowna cisza której nawet nie zakłócał zegar została przerwana cichym trzaskiem . Na środku przestronnego salonu pojawiła się niskiego wzrostu, szczuplutka kobieta . Roztrzepane blond włosy przeczesała palcami by jakoś je ułożyć. Uśmiechnęła się do swojego lustrzanego odbicia i poprawiła obszytą futerkiem długą kamizelką zapiętą na pasek. Wysunęła z kieszeni  swoją różdżkę i delikatnie machnęła nią, a po chwili aromat świeżo zmielonej i zaparzonej kawy zaczął unosić się po mieszkaniu. Dziewczyna powolnym krokiem ruszyła w stronę schodów, gdzie znajdowała się sypialnia smoka. Delikatnie pchnęła ciężkie drewniane drzwi i uśmiechnęła się pod nosem patrząc na mężczyznę leżącego na łóżku, zsunęła powoli botki na koturnie odsyłając je na dół. Zrobiła kilka kroków i skoczyła na mężczyznę śmiejąc się
- MALFOY !  WSTAWAJ ! KONIEC SPANIA ! – śmiech dziewczyny mieszał się z jękiem blondyna. Złapał swój „budzik” w talii i położył obok siebie przygniatając swoim ciałem. Szamotała śmiejąc się i krzycząc na przemian do momentu, aż blondyn powoli podniósł się opierając na rękach.
- Astorio Greengrass podaj mi jeden,  tylko JEDEN powód żebym cię nie zabił. Szybko, liczbę do pięciu
- Zrobiłam ci kawę – odpowiedziała szybko blondynka korzystając z okazji i uciekła na dół wesoło się śmiejąc i podskakując co chwilę. Wyjęła dwa fikuśne kubki które zawsze mu kupowała. Miał ich już dużo, Astoria kupowała mu z każdej okazji, z powodu każdego święta jakie uznawała za ciekawe wymyślny kubek. Każdy był inny, oryginalny kolor czy kształt. Draco pokręcił głową i z uśmiechem na twarzy zszedł na dół wciągając wcześniej na siebie czarne dresowe spodnie i powoli zakładał bluzę, oparł się ramieniem o futrynę i przyglądał się radosnej blondynce krzątającej się po jego kuchni. Wziął od niej neonowy zielony kubek o kształcie Wierzy w Pizie i napił się swojej ulubionej czarnej kawy po czym usiadł na barowym krześle marszcząc brwi gdy Astoria rozsiadła się na blacie.
 - Dobrze, nie zabiję cię. Żal byłoby stracić tak dobrego bariste . A teraz jak już udobruchałaś mnie to powiedz dlaczego przyszłaś tutaj o tak chorej godzinie i budzisz mnie w tak brutalny sposób co ?
- Ponieważ wczoraj wieczorem Blaise Zabini, twój przyjaciel jakby coś. No co się tak patrzysz człowieku ? W tobą to nie wiadomo. Wiesz czasami zapominasz o swoich przyjaciołach, tych bliskich i tych dalszych. Ale nie ważne, Blaise  napisał mi list w którym wyraził jak bardzo się o Ciebie martwi. Byliście umówieni na imprezę, dziewczyny alkohol i tak dalej , a ty napisałeś mu że źle się czujesz bo dostałeś grypy żołądkowej  i nie możesz się z nim spotkać. I z tego co widzę to było kłamstewko bo dzisiaj wyglądasz jak nowo narodzony. Żądam w tej chwili wyjaśnień – powiedziała robiąc poważna minę, usta zacisnęła w wąską linijkę, niczym McGonagall i mierzyła wzorkiem przyjaciela
- Astoria co ja ci już mówiłem ? To są sprawy dorosłych, nie powinnaś zaprzątać sobie głowy takimi rzeczami. Jednak znając ciebie wiem , że nie odpuścisz. Odwołałem spotkanie z Diabłem, ponieważ gdyby do niego doszło na tym świecie byłoby mniej o jednego czarodzieja magomedyka. Wczoraj, jak zwykle pojawiłem się u niego na czas, sprzątnąłem mu znowu w gabinecie. To chodzący brudas, naprawdę nie dziwię się że on nie ma przy sobie kobiety – mruknął blondyn popijając powoli kawę i przyjrzał się zarumienionym policzkom dziewczyny i uśmiechnął się pod nosem. Coś mu się nie zgadzało, gdyby Blaise był z Astorią to o co chodzi z tym listem ? Może romansuje z jedną i drugą, postanowił to wytłumaczyć potem … – Usiadłem na jego fotelu i przeglądałem mu korespondencje wśród której znalazłem jeden, ale to bardzo interesujący list. Zgadniesz od kogo on był ? Już ci mówię, od … fam fary .. GRANGER. Tak, Blaise Zabini utrzymuje kontakt z Granger . I oszukiwał mnie, mówił że nie ma z nią kontaktu że nie wie gdzie ona jest gdzie się ukrywa. Dobrze wiesz jak mi zależy na tym by ją w końcu znaleźć, a on kłamał mi prosto w oczy.
- Draco … wiesz co sądzę o tym co wyprawia Granger. Rozumiem uciekła po wojnie bo chciała znaleźć rodziców, dołączyłeś do niej tydzień po jej nagłym wyjeździe i razem przez 3 miesiące podróżowaliście po Australii by ich odnaleźć, a potem co ? W dniu urodzin Pottera znika i pisze że następne spotkanie za rok i nie możecie się zobaczyć wcześniej i tak co roku … Daj sobie z nią spokój Draco. Ona coś kręci. Zapomnij o niej i pójdź do przodu. A co do Blaise to możesz mu obić buzie za to że kłamał i tyle.
- Nie Astoria , nie odpuszczę sobie jej i nie zapomnę. Nie teraz kiedy wiem gdzie ona się ukrywa kotku. O tak kochanie, ja Draco Malfoy zwany również Smokiem przy pomocy naszego przyjaciela idioty Blaisa Zabiniego zna miejsce pobytu Hermiony Jean Granger i wiesz co zrobię ? Odwiedzę ją i zażądam wyjaśnień. A ty lepiej nic nie mów Zabiniemu bo będę bardzo ale to bardzo zły  – powiedział uśmiechając się triumfalnie i wypił do końca kawę. Machnął ręką a kubek poleciał do zlewu i zaczął się sam myć, podszedł do niezadowolonej blondynki i pocałował ją w szyje kilka razy, a następnie delikatnie ugryzł ją w ucho. Wiedział, że może być spokojny i blondynka nic nie powie – Astoria a czy ty przypadkiem nie powinnaś być w Żonglerze ? Wspominałaś mi ostatnio, że dzisiaj masz dyżur – cicho zamruczał jej do ucha a Astoria krzyknęła przerażona szybko go odpychając. Założyła swoje botki i nawet nie żegnając się zniknęła do redakcji pisma prowadzonego przez Lune Lovegood . Po wojnie to ona pomogła odnaleźć sens życia Astorii, okazało się że są prawie jak siostry.  Greengrass pokazała wszystkie karty, pokazała swoje prawdziwe oblicze które ukrywała pod naciskiem rodziny. Uwielbiała kolorowe ubrania, można powiedzieć że była hippiską . Gdy pojawiała się na Pokątnej w towarzystwie panny Lovegood można było śmiało stwierdzić że te dwie śliczne młode czarownice są siostrami. Młody Malfoy zerknął na zegarek i lekko się krzywiąc niezadowolony wziął jabłko i ruszył na górę. Miał 5 godzin do konfrontacji z panną Granger ..

Ostatni dom w małej wiosce Ottery St. Catchpole . Był praktycznie taki jak każdy inny, jednak czymś się różnił . Biła od niego jakaś przyciągająca aura. Otoczony, niedawno pomalowanym, białym płotkiem , granatowy dach idealnie komponował się z białą elewacją a niebieskie okiennice przykuwały wzrok.  Biała furtka delikatnie uchylona, utwierdzała przechodnia że jeszcze nie została naprawiona i każdy podmuch wiatru sprawiał że otwierała się . Na przedłożonym metalowym pręcie znajdowała się zabawna czerwona skrzynka na listy na której znajdował się mały czarno-biały kot który co chwilę miauczał a jego bursztynowe oczy świeciły się dając znać , że w środku znajdują się listy. Naprzeciwko domu pod starą wierzbą stał blond włosy mężczyzna, między palcami trzymał jednego galeona i bawił się nim zastanawiając się czy dobrze robi. Czy nie powinien odpuścić , po chwili jego zegarek zaczął pikać. Nie było odwrotu, wybiła godzina 14 i trzeba zmierzyć się z prawdą. W jego głowie cały czas było słychać cichy głosić „ Ona może być w ciąży. Ona może być w ciąży.” albo  „ To może być twoje dziecko, nie możesz jej udusić”. Delikatnie pchnął niedomkniętą furtkę wyciągając ze skrzynki zalegające tam listy i przeglądając je ruszył kamienną ścieżką do drzwi. Zastukał kilka razy i nasłuchiwał uśmiechając się wrednie pod nosem
- Blaise ! Jeśli to ty to jestem z ciebie ogromnie dumna. Myślałam, że znowu się … och – głos brunetki uwiązł w jej gardle i patrzyła się na niego szeroko otwartymi oczami. Miała na sobie czarne idealnie podkreślające jej długie zgrabne nogi legginsy , luźna błękitna koszula w białe kropki sięgała aż do połowy ud. Była delikatnie związana lnianym sznurkiem w talii. Rumiane policzki gościły na jej twarzy już od kilku sekund, szczupłą buzie, pozbawioną makijażu, okalała burza kręconych brązowych włosów. Wyglądała uroczo i bardzo dziewczęco. Podbiłaby serce każdego mężczyzny, ideał kobiety- Draco och , ja … matko. Nie możesz tu być – jąkała się, nie wiedziała co ma powiedzieć jeszcze. Już miała zamykać drzwi gdy została pchnięta przez Dracona na regał z książkami a drzwi zostały zamknięte. Świadczył o tym głośny trzask.
- Nie mogę ? A to ciekawe.. Z tego co mi się wydaje to powinienem tutaj być Granger. No chyba, że chcesz sama wychowywać dziecko – powiedział zdenerwowany i podciągnął jej koszule by pokazać na brzuch który był płaski. Taki jak kilka miesięcy temu – Co to ma być ? Gdzie jest dziecko Granger ? Chyba nie powiesz mi, że usunęłaś dziecko !
- O co ci chodzi Malfoy ?! Jaka ciąża .. Co ty bierzesz człowieku. Mówiłam ci żebyś nie mieszkał w mugolskim Londynie bo źle się to dla ciebie skończy. Ja nie jestem w ciąży, zabezpieczam się gdy ze sobą śpimy. A tak w ogóle to skąd to sobie wymyśliłeś i jak mnie znalazłeś ? Nie miałeś jak .. Dopiero co się tu wprowadziłam. Wytłumacz się – zażądała odpychając od siebie chłopaka i poprawiła koszule wygładzając ją nerwowo
- Pisałaś do Zabiniego, że powinien się cieszyć bo będzie wujkiem. To chyba proste, że jesteś w ciąży. Tylko czemu on jest niezadowolony z tego że będzie  wujkiem ? Proponował ci że będzie ojcem dla mojego dziecka ? I czemu piszesz, że go potrzebujesz ? To ty mi wytłumacz o co w tym wszystkim chodzi
Brunetka w skupieniu obserwowała wzburzonego blondyna który stał przed nią w błękitnej koszuli której dwa pierwsze guziki były odpięta, sportowa marynarka delikatnie opinała jego ramiona a jeansy idealnie podkreślały jego tyłek którego odbicie widziała w lustrze. Nieświadomie zagryzła wargę i powoli podniosła wzrok na Dracona.
- To nie ja jestem w ciąży Draco, już ci to powiedziałam. To po pierwsze, po drugie jeśli pamiętasz to jestem magomedykiem działającym w terenie. Jestem takim mugolskim lekarzem na telefon. Jeśli ktoś potrzebuje pomocy pisze do mnie a ja się u niego pojawiam. Blaisa potrzebuje, ponieważ poród bliźniaków jest trochę niebezpieczny i sama nie dam rady do odebrać. I Diabeł jest niezadowolony, ponieważ nie może być ojcem chrzestnym i będzie tylko zwykłym wujkiem dzieci  ...– urwała słysząc głośny jęk i kilka przekleństw, szybko spojrzała na blondyna i nie dokańczając udała się do pokoju obok i kucnęła przy rozłożonej sofie na której leżała Pansy z kubełkiem lodów i klnęła do brzucha – Pansy już spokojnie, dzieci niedługo pojawią się na świecie i będziesz miała chwile spokoju
- A chcesz się zamienić ? Chcesz mieć w sobie dwie piłki z nóżkami i rączkami które kopią cię i urządzają sobie berka w twoim brzuchu ? No zamień się, zobaczymy co wtedy powiesz. Niech lepiej on mi się nie pokazuje na oczy, zabije go zobaczysz. Urwę mu przyrodzenie. Każdemu facetowi to zrobię. Cwaniacy jedni. Zapłodnią kobietę i szczęśliwi są, bo to nie oni noszą potem przez 9 miesięcy małego kopiącego człowieka ! Wychodzić już wy małe dwa potwory ! Niech teraz tatuś się z wami pomęczy ! No już, wychodzić ! – powiedziała oburzona kobieta i machnęła łyżeczką na której były lody. Wylądowały na twarzy blondyna który stał z szeroko otwartą buzią w drzwiach salonu. Jego przyjaciółka Pansy Parkinson, leżała w salonie Hermiony Granger z brzuchem wielkim jak piłka i rzucała poważne groźby. Jej policzki były czerwone ze złości i wbijały wzrok w swój brzuch , słysząc odgłos uderzenia spojrzała w bok blednąc i zakryła usta dłonią , jednak nie trwało to długo. Zaczerwieniła się ponownie i zacisnęła dłonie w pięści – A ten tu czego ? Ty , ty blondwłosa fretko.  Chodzący pan ideał , myśli że jest taki mądry, taki piękny. Gówno prawda. Jesteś jak każdy. Chodź tutaj ! Zacznę kastracje od ciebie ! – krzyknęła i próbowała się podnieść by dorwać w swoje ręce mężczyznę, jednak za nim usiadła Hermiona podała jej kubek i czarnowłosa opadła na poduszkę zapadając w sen. Brunetka delikatnie zabrała jej lody i nakryła kocem, po czym wstała i wypychając blondyna do kuchni. Sięgnęła po mokrą ściereczkę i wycierała czekoladowe lody z jego twarzy.
- Co to było ? To na pewno nie jest Pansy Parkinson ze szkoły którą znałem.
- No bo nie do końca to jest Pansy Parkinson. Dokładnie to jest Pansy Weasley w końcówce 8 miesiąca ciąży z bliźniakami, dokładnie z dwoma dziewczynkami. I jak widzisz mężczyźni działają na nią jak płachta na byka.
- Nie ! Ty chyba żartujesz ? Weasley ? Który niby zrobił jej dzieciaki ? I czemu ja nic o tym nie wiem , że ona jest w ciąży ? Po wojnie zniknęła i nie widziałem jej, aż do teraz.
- George , bardzo piękna historia. Romantyczna. Pansy wyjechała do Dublina, George otworzył tam filię swojego sklepu i pojechał tam załatwiać formalności. Spodobała mu się atmosfera panująca w nim i został na dłużej. Spotkali się raz i tak zaczęło się ciągnąć, aż do momentu gdy Pansy wystraszyła się tworzącego się między nimi uczucia i zerwała. Jednak po ponad tygodniu poszła do niego i powiedziała, że jest w ciąży. Dała mu możliwość uczestniczenia w życiu dziecka i tak dalej, a on się jej oświadczył . Następnego dnia znaleźli małą kapliczkę w której pastor udzielił im ślubu. George odezwał się do mnie półtora miesiąca temu czy mogłabym zająć się Pansy w czasie ostatniego miesiąca ciąży i tak mieszkam z Pansy od kilku tygodni i zajmuje się nią i monitoruje stan zdrowia dzieci. Blaise był tutaj dwa tygodnie temu by sprawdzić stan zdrowia dzieci i Pansy, no i Blaise był pewny że będzie ojcem chrzestnym. W żartach Pansy powiedziała żeby zapomniał no i chłopak się zasmucił .
- Popraw mnie jeśli się mylę. Weasley i Pansy poznali się w Dublinie, przeżyli gorący ale krótki romans który skończył się ślubem i dzieckiem w drodze, ale z tego co słyszę to dwójką dzieci. Pansy mieszka z tobą, ty jesteś jej lekarzem i Blaise chce byś chrzestnym i został oszukany, dlatego w taki a nie w inny sposób napisałaś mu taki list.
- Dokładnie tak. I Blaise ma dzisiaj tutaj przybyć bo poród może zacząć się w każdej chwili, a znając jego może się spóźnić gdy napiszę do niego jak zacznie się akcja porodowa. Boję się, że któreś dziecko ucierpi, dlatego Blaise zamieszka tutaj do porodu. A teraz ty się wytłumacz. Dlaczego czytałeś list Diabła co ? – zapytała brunetka i delikatnie ścierała pozostałości lodów z jego marynarki i koszuli. Kręciła delikatnie głową słuchając jego tłumaczeń, podniosła głowę i spojrzała mu w oczy – Musisz iść Draco, kiedyś ci wytłumaczę czemu nie możemy się widywać. Daj mi jeszcze półto.. O nie ! Zaczęło się – krzyknęła przerażona słysząc pisk Pansy, szybko minęła blondyna i wparowała do pokoju w którym o dziwo już był Zabini i przyszły ojciec , obaj mieli skrzywione miny, a wszystko przez przyszłą matkę. Jej dłonie mocno zaciskały się na nadgarstkach mężczyzn.

Akcja porodowa trwała ponad 6 godzin, była długa i męcząca dla każdego. Draco razem z George’m przyjęli role ofiar. To na nich wyżywała się Pansy gdy nie miała już siły, to ich różne części ciał były pokryte siniakami. Każdy był za źle dobrane słowa. Hermiona razem z Blaisem sprawnie przeprowadzili poród, oboje chcieli by Pansy cierpiała jak najmniej. Gdy było już po wszystkim, Pansy spała w pokoju na górze a przy niej czuwał George. Blaise sprzątnął cały salon, a brunetka doglądała nowonarodzonych członków dużej rodziny Weasley.
- Włosy mają po Wesleyach , ale urodę mają po Pansy – powiedziała cicho gdy do pokoju wszedł blondyn, odwróciła się do niego kiwając na niego palcem by podszedł i delikatnie poprawiła kocyk jednej z dziewczynek. – Kornelie Amelie i Lucy Molly Weasley . Spójrz na nie a ja pójdę po Blaisa – powiedziała i za nim się zdążył zaprotestować brunetka opuściła pokój i udała się do kuchni gdzie stał ciemnoskóry mężczyzna i pił zioła – Blaise idź do Malfoya i zostań z nim przy dziewczynka, ja muszę coś załatwić i on nie może o tym wiedzieć.
- Układ ?
- Dokładnie, idź proszę cię bo zaraz tu przyjdzie – powiedziała cicho a gdy mężczyzna opuścił kuchnie brunetka pospiesznie założyła na czyste ubrania płaszcz i teleportowała się do miejsca którego nigdy nie znosiła odwiedzać, pchnęła stare drzwi i weszła wgłęb wilii. W całym budynku panowała cisza, która przerwała stukotem obcasów, przeszła przez ciemny korytarz cicho przełykając ślinę, położyła dłoń na gałce do drzwi i otworzyła je powoli – Gra skończona, odnalazł mnie i dobrze wiesz, że ja do tego palca nie przyłożyłam. Gdyby  twój syn nie był tak wścibski i nie grzebał w rzeczach Zabiniego, nie odnalazłby mnie.
- Tą partię przegrałam.  Kończy się twoim triumfem, ale nie myśl że tak łatwo odpuszczę, gra dalej się toczy. Znasz reguły Hermiono Granger. Dopóki będę mogła, będę walczyła o to by mój syn zmądrzał i wybrał sobie kogoś innego, chce by nasz ród przetrwał jak najdłużej z statusem czystej krwi. Ty ją przerwiesz i dobrze o tym wiesz
- Mi się podoba taka gra, każda z nas walczy o swoje szczęście. Dla ciebie to szczęście jest w postaci wnuka o czystej krwi, dla mnie szczęście to miłość na dobre i na złe. Nie chce by Draco cierpiał tak jak ty. I Dobrze wiesz, że ja to wygram, bo Draco się zmienił.